Relacja - Tsuru Japan Festival 2019

Powrót do relacji

23 listopada 2019 r. w Rybniku rozpoczęła się szósta edycja Tsuru Japan Festival. Impreza trwała przez dwa bardzo napięte dni, w których mało kto narzekał na nudę. Redakcja Gintama Polska miała przyjemność gościć na tym wydarzeniu, a w niniejszej relacji postaram się w miarę dokładnie pokazać, jak wyglądała zabawa na tym konwencie. Zapraszam do czytania!

Członkowie redakcji Gintama Polska gościli na Tsuru już kilka edycji temu. Tym razem, z racji tego, że przybyliśmy jako oficjalna reprezentacja, konieczne jest zrobienie krótkiego wprowadzenia do całej relacji. Weterani rybnickich konwentów mogą sobie odpuścić kolejną sekcję, ale i tak zalecamy rzucić okiem - w końcu zawsze mogę coś przekłamać!


How to: Tsuru

Głównym miejscem imprezy był Zespół Szkół Technicznych nr 1 im. Stanisława Staszica w Rybniku. To właśnie w budynku tej szkoły zostały rozlokowane wszystkie sleeproomy, sale prelekcyjne, główna scena, szatnie, wystawcy, a nawet strefa gastro. Okolica była również całkiem malownicza - w pobliżu znajdował się dosyć obszerny plac zabaw, idealny na szkolną sesję, a także Bazylika Świętego Antoniego (bardzo imponująca budowla, która z pewnością znalazła się w wielu galeriach, ale obecność konwentowiczów raczej nie była tam mile widziana). Odniosłem wrażenie, że lokalizacja była całkiem korzystna dla sesji zdjęciowych - co chwila można było zauważyć fotografów, którzy pracowali w pocie czoła z konwentowiczami w celu uzyskania jak najlepszych zdjęć. 

Przyznam lojalnie, że budynek szkoły jest znacznie trudniej opisać. Po pierwsze - Zespół Szkół Technicznych nr 1 jest ogromny. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest to aktualnie największa i najlepiej przystosowana lokacja do organizacji konwentu w całym Rybniku. Na potrzeby odwiedzających organizator wynajął dużą salę gimnastyczną, a także trzy piętra z parterem. Podejrzewam, że częściowo została wynajęta również piwnica, bo przecież helperzy-wolontariusze również muszą mieć miejsce dla siebie (a na informatorze próżno było szukać wydzielonej sali). Organizator podzielił szkołę w następujący sposób:

Oczywiście, znalazło się sporo wyjątków od tej reguły, gdyż tak naprawdę jedyną stałą zasadą było dobrze wykorzystać 100% wynajętej przestrzeni. Tak czy inaczej, każdemu, kto zastanawia się nad wzięciem udziału w Aiconie, Mochiconie, bądź Tsuru 2020 zalecamy poświęcić trochę czasu na zaznajomienie się ze budynkiem szkoły! To znacząco ułatwia późniejsze konwentowanie :)

image


W kolejce po szczęście

Pogoda na Tsuru była świetna. Owszem, było zimno - w końcu, czego innego można spodziewać się po polskim listopadzie. Niemniej, nie było siarczystego mrozu, co skutecznie sprowokowało cosplayerów do wzięcia udziału w sesjach plenerowych. Było to również nieco pocieszające dla wszystkich uczestników, którzy mieli nieprzyjemność stać w kolejkonie. Takich osób było naprawdę bardzo dużo - dwie godziny po rozpoczęciu akredytacji ogólnej w sobotę szkoła wydawała się pełna, chociaż do całkowitego rozładowania kolejek trzeba było poczekać aż do okolic godziny 14! Organizatorzy starali się jak to tylko możliwe, aby przyśpieszyć żmudny proces wydawania wejściówek - przy kolejkach obecni byli helperzy, którzy umilali czekanie, a także instruowali uczestników, do jakich kolejek mają się ustawić. Zdecydowanie łatwiej miały osoby z wejściówkami VIP oraz goście specjalni, wystawcy, media, dla których to została przygotowana osobna kolejka w skrzydle zachodnim.

Tuż po akredytacji uczestnicy zobligowani byli do pozostawienia przedmiotów uznanych za niebezpieczne w depozycie. Na tej liście znajdowały się szklane butelki, ostre przedmioty, aerozole, itp. Przykładem rzeczy zakazanych może być bez wątpienia nóż, gaz pieprzowy, butelka po piwie. Jednak do tej samej kategorii wpadały również perfumy, dezodoranty i nożyczki. O ile zwyczajny uczestnik imprezy mógł obejść się bez tych ostatnich, to dla cosplayerów zostawienie zestawów naprawczych było nie lada wyzwaniem (to akurat rozwiązano sprawnie, ale o tym później!). Bardziej dotkliwe było utrudnienie konwentowiczom możliwości odświeżenia się. Nie chcę wysuwać daleko idących wniosków, ale dosyć specyficzny zapaszek w niedzielę po południu mógł po części być spowodowany właśnie przez to (albo nie). W każdym razie dobrze było widzieć, jak uprzejmi panowie z ochrony realizują cele postawione przez organizatora. Nie oszukujmy się - zasady te były podyktowane troską o bezpieczeństwo uczestników, co należy bez wątpienia chwalić. 


Czysto i schludnie, z wyjątkami

Kwestie higieniczne na konwencie zostały zorganizowane całkiem nieźle, jak na warunki przepełnionej szkoły. Do dyspozycji uczestników zostały oddane prysznice i łazienki na każdym piętrze. Stan łazienek różnił się w zależności od wielu czynników, a sytuacja sama w sobie była bardzo dynamiczna. W praktyce oznaczało to, że zdarzały się toalety wymagające natychmiastowej reakcji jak i te całkowicie higieniczne, ale w toku trwania imprezy stan ten ulegał na zmianę poprawie i pogorszeniu. Widać było, że helperzy podejmują wysiłki w celu utrzymania czystości i chwała im za to. Nawet w niedzielę możliwe było zauważenie papieru toaletowego i mydła w łazienkach, co z pewnością dobrze świadczy o organizacji imprezy. Sale panelowe, korytarze, a nawet strefa main były czyszczone na bieżąco. Bardzo często można było spotkać helperów krzątających się między uczestnikami z workami na śmieci. Trzeba również przyznać, że konwentowicze nie utrudniali życia wolontariuszom i zabawa przebiegała bardzo spokojnie aż do niedzielnego zakończenia.

Warto również dodać parę konwentowych ciekawostek: 


Wystawcy i jedzenie

Stoiska i stragany wszelkiej maści wystawców zajmowały najwięcej przestrzeni na całym konwencie. Trzeba również pogratulować organizatorowi doskonałego wykorzystania metrażu w budynku szkoły. Otóż aby dostać się ze sleepa (skrzydło wschodnie) na sale prelekcyjne albo główną scenę (skrzydło zachodnie) należało przejść przez któryś z korytarzy wewnątrz budynku. To właśnie na tych ogromnych korytarzach rozlokowane były stoły z podkładkami, artami, kubkami, dosłownie wszystkim, co tylko można znaleźć na konwencie. Na tych samych korytarzach znajdowała się również strefa gastronomiczna, w której można było bez cienia wątpliwości, wyjątkowo dobrze zjeść. Oferta kulinarna przygotowana przez organizatorów była bardzo bogata, a zapachy dochodzące z sal wabiły uczestników do środka. Nawet najwytrwalsi konwentowicze ulegali instynktom drugiego dnia konwentu. Oczywiście, oprócz tego w samym Rybniku też dało się dobrze zjeść - w okolicy znajdowało się kilka ciekawych pizzerii, a tuż po wyjściu ze szkoły w swoje zielone progi zapraszała Żabka.

Artyści, rękodzielnicy i cosplayerzy mieli do dyspozycji swój własny korytarz w zachodnim skrzydle. To właśnie tam dziewczyny z naszej grupy zaopatrzyły się w śmieszne przypinki, a także figurki postaci z Gintamy, których zdjęcia możemy podziwiać w naszej galerii!


Goście, atrakcje, wydarzenia

Podczas tegorocznej edycji Tsuru była możliwość wzięcia udziału w wielu ciekawych panelach tematycznych przygotowywanych przez zaproszonych gości. Organizator zaprosił na konwent ludzi związanych z szeroko rozumianą kulturą dalekowschodnią. Wśród tych osób można było znaleźć znane i lubiane twarze z serwisu YouTube, autorów książek, czy nawet japońskich artystów! Właściwie od rozpoczęcia sobotniej akredytacji, aż do zamknięcia konwentu w niedzielę cały czas coś się działo. Uczestnicy mieli możliwość posłuchać o wielu ciekawostkach związanych z Japonią i nie tylko z opowieści osób, które tam były. Jeśli kogoś nie interesowały takie tematy albo po prostu był już nimi zmęczony, zostały przewidziane panele o tematyce typowo rozrywkowej. Konkursy, pogadanki o anime, grach komputerowych, warsztaty rysowania - to wszystko i więcej prowadzone przez ekipy medialne, bądź niezależnych twórców atrakcji. Mimo wszystko trzeba przyznać, że można było odczuć mały niedosyt. Mnóstwo zaproszonych gości oznaczało mnóstwo paneli o danej tematyce, co praktycznie zdominowało cały program atrakcji i mogło znudzić zwolenników typowych paneli o popkulturze.

Dla konwentowiczów zostały udostępnione salki z grami planszowymi. Na parterze rozstawiono maty do DDR, pojawił się również gamesroom. Na głównej scenie tańczyły idolki, można było uczestniczyć w koncercie na shamisenie, a także załapać się na Kobito Rakugo. Główna sala nie była tak imponująca, jak na innych konwentach, ale w większości przypadków była wystarczająca (wyjątkiem był konkurs cosplay, na którym wielu widzów musiało oglądać występy z korytarza).


Konwent dla cosplayerów

Tsuru Japan Festival 2019 był z całą pewnością gratką dla cosplayerów (zarówno tych doświadczonych, jak i stawiających pierwsze kroki) i ludzi związanych z tym światem. Powodów było mnóstwo, a część z nich zaczęła się pojawiać jeszcze podczas promocji wydarzenia w sieci. W naszych mediach i na naszej stronie wciąż wiszą informacje o gościach-cosplayerach, którzy zostali zaproszeni do wzięcia udziału w konwencie. Niektóre postaci prowadziły atrakcje tematyczne ze swoich specjalności dla każdego, kto odważył się na nie przyjść. Inne osobistości były zaangażowane w konkurs cosplay jako jury. Ponadto, pojawiło się wiele znanych i lubianych twarzy z Czech, które na specjalne zaproszenie organizatora pojawiły się na konwencie w Rybniku. Była to doskonała możliwość dla wszystkich fanów z Polski, aby porozmawiać i zrobić sobie parę zdjęć. Kostiumy, w jakich pojawiła się czeska delegacja, robiły nie lada wrażenie, co zresztą dało się zauważyć w wielu pokonwentowych galeriach (w naszej też!).

Cosplayerzy z Czech przyjechali głównie w celach rozrywkowych, ale część z nich zdecydowała się na udział w konkursie cosplay. Rywalizacja była niezwykle zacięta, ale organizator przewidział taki rozwój wydarzeń i odpowiednio wcześnie podjął kroki w celu przygotowania większej puli nagród. Oprócz upominków rzeczowych za miejsca na podium, do których przyzwyczaiły nas inne polskie konwenty, stawką w grze były również wejściówki na inne imprezy organizowane przez partnerów Tsuru. Przyznam szczerze, że jest to dosyć ciekawy ruch i świetny powód do wyrwania się ze swojej lokalnej strefy konwentowej! Rozdawano zaproszenia na czeskie konwenty Advik, Animefest, Comic-Con, a także łódzki Wielki Bal Cosplayowy. Wyglądało na to, że wygrani cieszyli się z wyróżnień i nagród, dowodem czego może być fakt, że po konkursie nie było żadnej spektakularnej “dramy” :) Na pochwałę zasługuje gest ze strony organizatora - każdy uczestnik konkursu otrzymał pamiątkowy medal za uczestnictwo. Dzięki temu nikt ze sceny nie zszedł przegrany!


Podsumowanie

Tsuru Japan Festival 2019 był konwentem o bardzo wysokim poziomie i zdecydowanym must-see na fandomowej mapie Polski. Każdemu, kto jeszcze nie miał okazji, zdecydowanie polecam wzięcie udziału w którymś z rybnickich konwentów. Podejrzewam, że zarówno za jesienną edycją, jak i wiosenną i letnią stoi ten sam zespół organizatorów, który bez wątpienia wykonał dobrą robotę tej jesieni. Impreza, w której miałem przyjemność uczestniczyć to były dwa bardzo napięte dni, podczas których działo się naprawdę wiele. Dni pełne atrakcji, humoru i niesamowitych ludzi. Niestety, nie obyło się bez drobnych wpadek i minusów - sfera higieniczna zawsze mogła być lepsza, conplace był ewidentnie przepełniony, a atrakcje zdominowane przez gości. Konwent sprawiał wrażenie idealnego miejsca dla cosplayerów, ale co z resztą uczestników, którzy nie są zainteresowani tą zabawą?

Podejrzewam, że wiele problemów rybnickich konwentów rozwiązałoby się samo, gdyby zaproponować inną, większą lokalizację. Ze względu na swój specyficzny układ Zespół Szkół Technicznych nr.1 był zarówno sprzymierzeńcem, jak i wrogiem organizatorów. Tsuru przyciąga swoimi atrakcjami i dobrym zorganizowaniem, ale im więcej gości tym trudniej jest ich obsłużyć na wysokim poziomie. 

Po wymianie zdań z tak zwanymi “localsami” dochodzę do wniosku, że nie do końca możliwe jest znalezienie w Rybniku lokalizacji, która lepiej nadaje się na organizację konwentu. W niektórych przypadkach zmiana miasta pomaga się rozwinąć…

…ale Tsuru znaczy Rybnik. I tak już musi być.


7/10


~rzx

Powrót do relacji