Relacja - Animecon Halloween 2019

Powrót do relacji

26 i 27 października w Szkole Podstawowej nr 11 im. Gen. Dezyderego Chłapowskiego w Poznaniu odbyła się trzecia edycja konwentu AnimeCon Halloween! Ekipa Gintama Polska miała przyjemność gościć na tym wydarzeniu już kolejny rok z rzędu. Jak tegoroczna edycja wypadła na tle pozostałych? Zapraszam do lektury niniejszej relacji po wszelkie szczegóły!
Zacznijmy od pierwszego dnia konwentu i nie, nie chodzi mi o sobotę (26 października), a o piątek (25 października). Ten dzień był początkiem konwentu dla osób, które dojeżdżały i liczyło się dla nich miejsce w sleeproomie. Od około godziny 18 istniała możliwość akredytacji, a co za tym idzie - wcześniejsze wejście na teren konwentu. Był to znakomity ruch ze strony organizatorów! Nie było również żadnego problemu, aby po akredytacji opuścić teren imprezy. Około godziny 19:30 wszystkie kolejki zostały rozładowane, a uczestnicy byli na bieżąco obsługiwani przez ekipę Animeconu.
Ciekawiej zaczęło się robić w sobotę, czyli w oficjalny dzień rozpoczęcia konwentu. Tego dnia kolejki (bo były dwie – jedna dla osób, które zakupiły bilet internetowo, druga zaś, dla osób chcących kupić bilet na miejscu) były dość pokaźne, ciężko było między nimi manewrować. Nie skłamię, pisząc, że kolejkon utrzymywał się aż do popołudnia.
Każdy uczestnik dostał bransoletkę i identyfikator na wstążce, a informator był przygotowany w formie bardzo ładnej książeczki w formacie A5. Serio - coraz rzadziej zdarza się, żeby organizator przykładał taką wagę do wyglądu informatora, dlatego kwestia ta zasługuje na wyszczególnienie! Plan udostępniono również w aplikacji mobilnej Konwencik, która z imprezy na imprezę zyskuje coraz większą popularność.
Za możliwość nocowania na konwencie nie trzeba było dodatkowo płacić - bilet dwudniowy uprawniał do tego każdego uczestnika. Udostępniono dość sporo miejsca do spania — oprócz typowej sali gimnastycznej, można było osadzić się w szatniach i „piwnicy”. Dla wystawców i mediów został przeznaczony osobny sleeproom. Mimo tego, że takie miejsca są zazwyczaj wydzielane w trosce o drogi sprzęt, materiały, utarg itp. przyznam się bez bicia, że nie skorzystałam z tego przywileju - atmosfera w szatniach i piwnicach była po prostu nie do podrobienia!
Konwent odbył się w tym samym budynku co rok temu, dlatego obyło się bez większych niespodzianek. Plusem były całkiem urocze dekoracje w klimacie Halloween. Dużym minusem było to, że było dość tłoczno i momentami ciężko było przejść spokojnie po korytarzu. Spore zagęszczenie powodowało uczucie duchoty, a uchylone okna nie odgrywały swojej roli. Sytuacja nie była tragiczna, ale skutecznie zmniejszyła komfort siedzenia w samym budynku. Wiele osób (w tym ja) preferowało spędzanie czasu na świeżym powietrzu. Kolejnym drobnym problemem była niewielka ilość gniazdek. Na całą salę gimnastyczną było dosłownie tylko jedno gniazdko, do którego helperzy podłączyli przedłużkę z czterema wejściami. Nie da się ukryć, że panowała istna wojna o to, kto dostanie szansę na podładowanie telefonu. W salach prelekcyjnych było nieco lepiej, ale jak wiadomo, jeśli na imprezie brakuje gniazdek, to brakuje ich wszędzie. Nie sądze, aby organizator był w stanie coś z tym zrobić - niestety, budynek został skonstruowany tak, a nie inaczej. Jeśli chodzi o względy sanitarne, było z tym różnie. W ostatni dzień konwentu w toaletach brakowało mydła i papieru toaletowego. Czystość łazienek sumarycznie wypadła nieźle, ale zdarzały się momenty (niedziela z rana), kiedy panowały tam fatalne warunki. Stan techniczny kabin nie należał do najlepszych, ale na to również organizator nie miał wpływu (no, chyba że za część urwanych zamków odpowiadali uczestnicy). Zostawmy te nieszczęsne toalety i przejdźmy do nie tak odległego tematu – prysznice, które były całkiem dobrze zorganizowane i zadbane. Niektórzy czuli się wręcz jak u siebie w domu i autentycznie śpiewali podczas mycia. Żeby nie było - śpiewać każdy może, ale kiedy w pobliżu są śpiący ludzie, warto trochę przystopować. Podsumowując — konwent czysty i zadbany z wyjątkiem toalet, które otwierają listę rzeczy do poprawy w przyszłym roku.
Oczywiste było to, że na konwencie pojawią się różni wystawcy, którym udostępniono korytarze na parterze i piętrze. Stoisk było wystarczająco, nie za dużo, nie za mało, tak w sam raz; dzięki temu nie było problemów z korkami i przestojami. Organizatorzy naprawili błędy poprzedniej edycji i oprócz różnych stoisk znanych i lubianych artystów znalazło się miejsce dla stoisk z mangami (nowymi i nie tylko), różnymi zagranicznymi przekąskami i napojami, dakimakurami, podkładkami, figurkami, pluszakami, kubkami i breloczkami. Było co oglądać. Niestety nie udało mi się znaleźć zbyt wielu rzeczy z Gintamy – w oczy rzuciły mi się tylko dwie naklejki-jedna z Gintokim, druga z Sougo; i breloczki – z tymi samymi grafikami co naklejki, plus jeden wyjątkowy z Kondou! Ogólnie, większość stoisk można opisać jako typowe stoiska, które zobaczysz na każdym konwencie związanym z anime i mangą.
Zdobycie prowiantu, zapewniającego nam przetrwanie nie było ciężkie. Oprócz wcześniej wspomnianych stoisk z różnymi zagranicznymi przekąskami, na terenie konwentu można było znaleźć stoisko oferujące japońskie słodycze takie jak: daifuku, dorayaki czy dango, jaki i herbatę matcha w różnych wariantach. Na zewnątrz znajdował się foodtrack, w którym można było znaleźć onigiri, kakigori oraz okonomiyaki. Przy wejściu można było natknąć się na stoisko z bubbletea. Jego umiejscowienie nie było zbyt dobre, ponieważ często kolejka mieszała się z przechodniami, co utrudniało zdobycie wymarzonej bąbelkowej herbaty. Oprócz wyżej wymienionych opcji był jeszcze automat z różnymi batonikami i napojami. Nie można zaprzeczyć, że konwentowicze mieli duże szczęście, gdyż niedziela była w tym tygodniu handlowa, a w okolicy nie brakowało różnych marketów, więc jeśli komuś nie odpowiadała miejscowa oferta, mógł iść na (nie) wielką wyprawę po inne pożywienie.
Pozostając dalej na temat jedzenia należałoby wspomnieć o Maid Cafe, która działała na terenie konwentu w sobotę i niedzielę. Sam pomysł na tego typu kafejkę był trafiony, kojarzy mi się typowo z atrakcjami, które uczniowie przygotowują na różne festiwale w anime o tematyce szkolnej. Osoby obsługujące były przebrane (a jakże by inaczej) za pokojówki. Sama atrakcja wyglądała dość ciekawie, jednak w sobotę dość ciężko było się tam dostać. Przez większość czasu nie było wolnych miejsc. W niedzielę było o wiele łatwiej o wolne miejsce, jednak w tym czasie większość ciekawych dań nie była już dostępna. Do tego obsługa tego dnia była już nieco bardziej zmęczona co powodowało gorszy odbiór atrakcji. Oferowane jedzenie było smaczne, ale odniosłam wrażenie, że organizatorzy atrakcji nieco przesadzili z ceną. Owszem, zdaję sobie sprawę, że w takim miejscu dania są tylko składową ceny - mimo to uważam, że gdyby pozycje na menu były nieco tańsze, kafejka odniosłaby większy sukces.
Program AnimeCon Halloween był dość ciekawy i różnorodny. Główny nacisk położono na atrakcje związane z klimatem grozy, jednak nie było to regułą. Od 10 w sobotę do 14 w niedzielę nieprzerwanie odbywały się różnego rodzaju prelekcje i konkursy, a oprócz tego, uczestnicy konwentu mogli wziąć udział w różnych warsztatach. Wydaje mi się, że każdy był w stanie znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Niestety, mimo wszelkich starań nie znalazło się miejsce dla prelekcji z Gintamy, a szkoda - to właśnie na prelekacjach z naszej ulubionej serii czujemy się jak u siebie. Warto wspomnieć o walucie konwentwej, która wyglądała ślicznie. Były to bardzo klimatyczne tokeny wykonane z drewna, na których wypalono nominały. Można było je zdobyć w czasie różnych konkursów, a następnie wydać na różnych stoiskach. Oprócz tego wszystkiego można było miło spędzić czas na atrakcjach, które były prowadzone praktycznie jednym ciągiem przez NanoKarrin i Anime24. Innymi dostępnymi formami spędzania czasu na konwencie były sale z grami. Dostępne były różne gry planszowe, papierowe rpg, gry na różne konsole (najbardziej królowały bijatyki), gry muzyczne (największą furrorę jak zawsze robił DDR). No i oczywiście nie mogło na konwencie zabraknąć Ultra Stara, niestety jego umiejscowienie nie było zbyt dobre- odbywał się w dość małej sali, która ciągle była zapchana.
Nie mogłabym nie wspomnieć o Wiosce Naruto! Szczerze byłam zaskoczona, tym, że w ogóle pojawiła się na tym konwencie, ale było to całkiem miłe zaskoczenie. Samo wnętrze wioski wyglądało ślicznie, zadbano o to, aby pasowała klimatem do Halloween. Szczególnie interesujący był kącik Ichiraku, można było zobaczyć tam różne węże w słoikach, gałki oczne i inne drobne szczegóły, które dopełniały stylistykę całej atrakcji. Do tego można było dostać darmowe cukierki! W wiosce obywały się też różnego rodzaju prelekcje, gry i zabawy. Ciekawym pomysłem było zrobienie matury z Naruto. Uczestnicy siedzieli w ławkach, dostawali arkusze i karty odpowiedzi, i wtem zaczynała się rzeźnia. Mieli jedynie określony czas na odpowiedzi na pytania, które miały różny poziom trudności, a trzej Hokage pilnowali, aby panował porządek i żeby nikt nie ściągał. Po pierwszej bardziej poważnej turze nastąpiła druga, luźniejsza, podczas której nie pilnowano aż tak restrykcyjnie, jak wcześniej. Na zakończenie pierwszego dnia konwentu w wiosce odbyło się Konoha disco, które nie było zbyt udane. Moim zdaniem organizatorzy nie wiedzieli zbytnio jak się za to zabrać, a szkoda, bo pomysł był niczego sobie. Następnego dnia odbył się Naruto run, który również był dość słabo zorganizowany. Nie dość, że były dość duże opóżnienia, to uczestnicy zostali podzieleni na grupy i ustalono kolejkę. Osoby z ostatnich grup często rezygnowały z tej zabawy, gdyż nie chciało im się czekać na swoją kolej. Ogólnie Wioska Naruto wypadła całkiem dobrze, wiadomo, że to nie był ten sam poziom co na Pyrkonie, ale nadal było tam całkiem fajnie. Osoby odpowiedzialne za wioskę były miłe i nie robiły problemu, jeśli coś przez przypadek się im popsuło. Pozostaje liczyć na to, że poprawią te drobne niedociągnięcia, które miały miejsce w tym roku i będzie tylko lepiej.
Na koniec zostawiłam główną atrakcję konwentu, czyli Konkurs Cosplay. Odbywał się w Main Room’ie. Sam konkurs przebiegał dość spokojnie, oprócz zakończenia, podczas którego okazało się, że niektóre z nagród uległy zniszczeniu (to nie żart :D ). Wielkie brawa dla organizatora, który z tej nietypowej sytuacji wyszedł z twarzą i zaproponował zwycięzcom nadesłanie statuetek pocztą. Głównie można było zobaczyć komediowe scenki związane z halloween, do tego było dużo tańca i śpiewu. Dla fanów Gintamy miłą niespodzianką był występ osoby w bardzo uroczym cosplayu Sacchan! Po zaprezentowaniu się wszystkich była krótka przerwa, podczas której prowadzący opowiedział żarcik, po nim zaprosił cosplayerów na scenę, aby porobić zdjęcia. W tłumie było słychać jedynie jęki typu “Jezuuuu Chryste ile cosplayerów”, „nie ma szans, żeby się zmieścili!”. Następnie zaczęli śpiewać, ogólnie zabawa była przednia. Wideo z całego konkursu można obejrzeć w serwisie YouTube.

Ogólnie atmosfera na konwencie była całkiem przyjemna. Było parę niedociągnięć, których można było uniknąć, trzeba liczyć na to, że tak jak było we wcześniejszych przypadkach, organizatorzy naprawią to w kolejnej edycji. Na pewno mogę stwierdzić jedno, nie było, kiedy się nudzić. Uczestnicy konwentu byli cudowni, z każdym dało się pogadać i za kumplować, do tego, jeśli trafiało się na większe zgromadzenie osób tym większa była szansa, że stanie się coś naprawdę ciekawego-czy to jakieś spontaniczne sesje, tańce, śpiewy i nie tylko.

~Taka

Powrót do relacji