Relacja - Magnificon Expo 2019

Powrót do relacji
image

W dniach od 21 do 23 czerwca w Krakowie miało miejsce wydarzenie Magnificon Expo 2019. Impreza ta jest jednym z najstarszych konwentów w Polsce i bez wątpienia największym przedsięwzięciem tego typu w całej Małopolsce. Wybrani członkowie redakcji Gintama Polska mieli okazję pojawić się tam jako ekipa medialna. Nie będę ukrywał, że było to dla nas wielkie wyróżnienie - znana impreza, z wypracowaną latami renomą, w jednej z najlepszych lokalizacji… Czy na miejscu faktycznie zastałem to, czego oczekiwałem? Zapraszam do naszej relacji, w której postaram się przybliżyć obraz całej imprezy.

Jako uczestnik i rodowity krakowianin miałem okazję wziąć udział we wcześniejszych edycjach Magnificonu. Tym razem pojawiłem się razem z Karoliną “Kamisą” i Krzysztofem “PonuRakiem” jako reporterzy Gintama Polska - dlatego też, należałoby na początku objaśnić, czym jest to wydarzenie i w jaki sposób wyróżnia się na tle innych.

How to: Magnificon Expo 

image

Magnificon Expo nie bez przyczyny ma w swojej nazwie drugi człon - wydarzenie od paru ładnych lat organizowane jest w Międzynarodowym Centrum Targowo-Kongresowym Expo Kraków. Kompleks ten jest zbiorem bardzo eleganckich i nowoczesnych pawilonów przystosowanych do imprez typu targi, konferencje, wystawy, a także konwenty. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest to miejsce idealne na zorganizowanie imprezy, jaką jest Magnificon. Ogromny parking, klimatyzowane sale, spore połacie miejsca zdolne pomieścić rzeszę uczestników, a przede wszystkim sala widowiskowa, w której obrębie co roku organizowane są atrakcje z największym rozmachem. Ze względu na taki, a nie inny dobór miejsca, MiOhi (organizator) jest w stanie pozbyć się wielu problemów, z którymi borykają się inne konwenty.

Kolejkon Expo

Niestety, jednym z tych problemów nie jest kwestia akredytacji. Uczestnicy jak co roku skazani byli na odstanie swojego w dużych kolejkach pod samym wydarzeniem. Organizator jak co roku opublikował broszurę informacyjną w swoich social media informującą o rozkładzie kolejek. Mimo to znalazło się sporo osób, które w ogromnym gąszczu masy ludzkiej nie potrafiło połapać się, która kolejka jest właściwa. Po naradzie w gronie redakcyjnym doszliśmy do wniosku, że konwent taki jak Magnificon (którego nie można nazwać ani małym, ani dużym) boryka się z problemami wyważenia. W prostych słowach - duża kolejka obsługiwana jest dokładnie tak samo, jak na mniejszych imprezach. Kolejkon na znacznie większym Pyrkonie co roku przebiega znacznie szybciej i w sposób lepiej zorganizowany - jest to zasługa przede wszystkim infrastruktury MTP, które umożliwia akredytację przy pomocy zautomatyzowanych bramek i zwinnych wolontariuszy wyposażonych w skanery kodów. Mimo to myślę, że wciąż istnieje parę technik zarządzania tłumem, które w przyszłości mogą pomóc w rozwiązaniu tego problemu - lepsze opisanie kolejek, helperzy do pilnowania ludzi, właściwie wszystko, na co można przeznaczyć zasoby i troskę w tym właściwie najważniejszym etapie konwentu. Warto jeszcze dodać, że na Magnificonie istniała możliwość akredytacji bezpośrednio na sleepach - bardzo dobry pomysł, ale nawet on nie pomógł zredukować czasu oczekiwania na wejście teren imprezy. Ostatecznie chodzi o to, aby uczestnicy, zamiast stać w kolejce, bawili się dobrze na imprezie - tylko w ten sposób zdobędą fajne wspomnienia, które zaprowadzą ich w to samo miejsce za rok. 

Porządek w rękach specjalistów

Jedną z takich kwestii jest higiena. Wszyscy, którzy przeglądają nasze relacje, wiedzą że lubimy zwracać uwagę na takie szczegóły - ogólny porządek na konwencie, mydła w toaletach, zaopatrzenie w papier toaletowy. Na Magnificonie kwestia ta została zorganizowana wzorowo. Ze względu na to, że MiOhi wynajmuje cały kompleks, niejako w pakiecie otrzymuje ekipę konserwatorską całego obiektu Expo - za wszystkie kwestie związane z porządkiem i higieną w toaletach odpowiada ekipa profesjonalistów otrzymująca za to wynagrodzenie, a nie jak to zazwyczaj bywa - wolontariusze konwentowi (helperzy). Ponadto, Magnificon jest imprezą doskonale wyważoną - liczba uczestników z roku na rok jest mniej więcej taka sama, mieszcząca się w bezpiecznym przedziale. Mimo że tegoroczna edycja była jedną z najliczniejszych, ekipa konserwatorska była w stanie uzupełnić braki mydła / papieru w ramach swoich standardowych rutyn. Dzięki temu, sytuacje, w których czegoś brakowało, były bardzo sporadyczne i nie trwały niebezpiecznie długo.

Konwentowe jedzonko

Jeśli chodzi o strefę gastro, Magnificon po raz kolejny udowodnił, że nie ma sobie równych. Na uczestników czekały stoiska znane i lubiane - makarony, sushi, słodkości, napoje. Ponadto, na galeryjce znajdował się oficjalny bufet Expo, na którym można było zjeść bardziej “standardowe” posiłki, przygotowane przez ekipę zarządzającą miejscem. Doszły do nas głosy, że z menu bufetowego szczególnie pyszne były frytki i nachosy. Myślę, że każdy uczestnik mógł znaleźć coś dobrego dla siebie. Jeśli nie, zawsze można zamówić coś z dowozem na teren imprezy - hala ze względu na swoją dobrą lokalizację umożliwiała korzystanie z usług całkiem niezłych restauracji. Oczywiście, w pobliżu conplace znajduje się również centrum handlowe M1, w którym sklepów z żywnością i restauracji jest na pęczki, a także lokalna Żabka, bez wątpienia ratująca życie w niedzielę niehandlową. Jedyny problem, jaki uczestnicy mogli mieć w kwestii jedzenia stanowiło znalezienie miejsca do siedzenia - stołówka udostępniona była jedynie klientom bufetu Expo (czemu akurat nie trudno się dziwić).

Sleeproom męczennikiem udanego konwentu

Za ogromnym sukcesem związanym z porządkiem i wyżywieniem kryje się całkiem proste i niewygodne wytłumaczenie - nocleg dla uczestników znajdował się w innym miejscu. Jak co roku, w tym celu została wynajęta hala sportowa Wydziału Mechanicznego Politechniki Krakowskiej na Czyżynach. Organizator zadbał o to, aby między sleeproomem a conplace kursował darmowy bus, w ściśle określonych odstępach czasu. W moim odczuciu jest to bardzo dobry i potrzebny ruch ze strony organizatora, który w ten sposób dba o to, aby uczestnicy mogli w sposób komfortowy uczestniczyć w imprezie bez zawracania sobie głowy kwestiami dojazdu i powrotu do noclegowni. Niektórzy uczestnicy pewnie wciąż pamiętają nieco nieszczęśliwy Magnificon 2018, kiedy pierwszy raz w historii imprezy organizowanej na Expo nie został zorganizowany transport. Na szczęście, w tym roku wszystko zagrało, jak należy. Na sleepach były podobne zastoje przy akredytacji jak na samym wydarzeniu. Doszły do mnie słuchy, że miejsce do spania zapełniło się bardzo szybko, a uczestników było wręcz “pod korek”. Jak można się domyślać, wzorowa kwestia higieny, za jaką cenię Magnificon miała się nijak do warunków panujących na sleepie - wystarczy wyobrazić sobie, że o godzinie 8:00 tysiąc nocujących uczestników chce skorzystać z prysznica. Utrzymanie porządku jest w takich warunkach niemożliwe, ale mimo perturbacji obiekt Politechniki wywiązał się ze swojego zadania i po raz kolejny pomógł przenocować uczestników konwentu. Może warto wyciągnąć wnioski na przyszłość i spróbować nieco odciążyć halę Wydziału Mechanicznego?

Uczestnicy VIP

Wszystkim czytelnikom, którzy nie mieli dotąd okazji pojawić się na Magnificonie należy również wspomnieć o uczestnikach VIP. Zjawisko to znane jest z mniejszych konwentów. W ogromnym skrócie chodzi o to, że dla wybranych gości skłonnych zapłacić więcej za bilety przewidziane są pewne udogodnienia i nagrody. Każda impreza, w zależności od ogółu atrakcji, jakie przeprowadza, może zaoferować coś innego. Czasami jest to lepsze miejsce w sleeproomie, rezerwacja miejsca na konkursie cosplay, gadżety konwentowe itp. W przypadku Magnificonu szczególnie rzuciły mi się w oczy dwa przywileje VIP-owskie - odrębna kolejka do akredytacji oraz wydzielona strefa z krzesłami, tuż pod główną sceną z atrakcjami. To czy warto było skorzystać z oferty MiOhi i przez trzy dni poczuć się jak bardzo ważna osoba zostawiamy czytelnikom do oceny. Moim zdaniem zjawisko to zdecydowanie zasługuje na swój własny akapit. Warto zakodować sobie w głowie, że na Magnificonie istnieje taka możliwość - kto wie, może za rok będzie komuś dane skorzystać z tego typu usług?

MAINificon

Magnificon Expo, zdaniem jednego z uczestników jest “konwentem scenicznym”. To określenie bardzo przypadło mi do gustu, ponieważ jednoznacznie określa, jakiego typu atrakcji można spodziewać się na tym wydarzeniu. Organizator ma do dyspozycji dużą halę widowiskową Main, z oświetleniem, nagłośnieniem, akustyką i przestrzenią, jakiej może pozazdrościć niejeden krakowski klub muzyczny. Naprawdę, trudno jest sobie wyobrazić scenariusz, w którym atuty te nie są wykorzystane w stu procentach i proszę mi wierzyć na słowo - nie zmarnowano ani minuty. MiOhi zalało uczestników falą atrakcji scenicznych, których próżno szukać na jakimkolwiek innym konwencie w Polsce. Od początku do końca wydarzenia uczestnicy mieli okazję pojawić się na aż trzech koncertach gwiazd zagranicznych. W piątek uczestnicy mieli możliwość bawić się przy This is a PEN, w sobotę - Satsuki i Ladybeard. Ten ostatni wykonawca wywołał wiele emocji jeszcze przed rozpoczęciem imprezy - nic zatem dziwnego, że to właśnie na ten performens przyszła największa liczba konwentowiczów, aby wspólnie bawić się przy zabawnym, acz bardzo żywym i rytmicznym połączeniu mundurków i siły. Jestem pewien, że wykonawcom podobało się na krakowskiej scenie, sami z resztą wielokrotnie o tym zapewniali. Koncerty to nie jedyna atrakcja, jaka miała miejsce na scenie Main - oprócz tego zostały zorganizowane pokazy Projektu Holo, karaoke Wujka Dera, czy nawet warsztaty taneczne KPOP i balfolk. W sobotę można było również wziąć udział w meetach z Grupą Filmową Darwin i ekipą Gier Karcianych dla Dzieci. 

Konkursy Cosplay i kilka słów o kontrowersjach

Główną atrakcją każdego Mangnificonu zawsze jest konkurs cosplay, który również miał miejsce na hali Main. Organizator właściwie od początku istnienia tego konwentu przywiązywał dużą wagę do tego typu atrakcji. Z edycji na edycję konkursy stawały się coraz bardziej widowiskowe, ale prawdziwy rozkwit można zauważyć od pierwszego Magnificon Expo. Na tej imprezie został wypracowany model trzech atrakcji cosplayowych przeznaczonych dla uczestników o różnym stopniu zaawansowania - Debiut, Standard i International. Pierwszy i ostatni konkurs rządzą się swoimi prawami i restrykcjami - w końcu, nie można wiecznie być początkującym cosplayerem w stawce Debiut, oraz totalnie bez przygotowania stanąć ramię w ramię z najlepszymi w Polsce w eliminacjach do konkursów międzynarodowych. Niezależnie od stawki, podczas każdego z konkursów zostały zaprezentowane niesamowite stroje. Widać jak na dłoni, że z roku na rok na Magnificonowej scenie stają coraz lepsi debiutanci, regularzy i wyjadacze - ku uciesze widzów, ogólny warsztat polskiego cosplayu stale rośnie. W naszej galerii znalazło się parę zdjęć z występów - gorąco zachęcamy do rzucenia okiem, bo naprawdę było warto! Jestem pewien, że jury wybierając zwycięzców, miało twardy orzech do zgryzienia. Kogo należy wynieść na podium, kiedy cała stawka prezentuje się doskonale?

Wielkie konkursy to wielkie emocje, które tłumione przez wiele lat mogą w niekontrolowany sposób wydostać się na zewnątrz. Podejrzewam, że to właśnie stało się po sobotnim konkursie międzynarodowym, kiedy to jedna z uczestniczek napisała bardzo emocjonalny post na swoim fanpage, niechcący skupiając na sobie uwagę całego fandomu. Świat cosplayerów jest niezwykle mały i jak nietrudno się domyślić - jeden post spowodował reakcję łańcuchową, która w niedzielę osiągnęła masę krytyczną i konieczna była interwencja ze strony organizatora. Okazało się, że dzięki jednemu emocjonalnemu wpisowi zostało przerwane wieloletnie milczenie członków jury, którzy skarżyli się na ich zdaniem fatalne warunki oceniania uczestników, jak i brak udogodnień ze strony MiOhi. Gintama Polska nie jest stroną w tym konflikcie, dlatego w imieniu całej naszej redakcji chciałbym zapewnić, że trzymamy kciuki za obie strony konfliktu. Zdaje się, że udało już się podjąć decyzje o usprawnieniach, tak aby w przyszłości uczestnicy czuli się swobodnie, a jury traktowane było w sposób należyty, z szacunkiem do pełnionej przez nich roli. Jedno jest pewne - Magnificon wyłonił bardzo silną ekipę, za którą trzeba trzymać kciuki i życzyć im pomyślności w nadchodzących konkursach. Dacie radę!

Cosplay + duża scena = Cosplay Musical!

W naszej relacji nie może zabraknąć jednej z najważniejszych atrakcji, która od paru lat ma swoją premierę na Magnificonie. Chodzi rzecz jasna o kolejną odsłonę z serii musicali cosplayowych, czyli wydarzeń aktorsko-muzycznych przygotowywanych przez światłych cosplayerów z całej Polski, pod czujnym okiem energetycznej Kairi!

Pierwszy performance miał swoją premierę na Magnificon Exo 2017 - wtedy, na scenie mogliśmy zobaczyć znane i lubiane postaci z serii Yuri!!! on Ice, śpiewająco przechodząc przez kolejne etapy swojej historii z dużą dawką poczucia humoru. Przedsięwzięcie zostało odebrane bardzo ciepło, dzięki czemu już rok później mieliśmy okazję zobaczyć kolejne wydarzenie, tym razem z serii Attack on Titan. W drugą odsłonę zaangażowano znacznie więcej osób - w końcu, w 104 obozie treningowym było mnóstwo postaci, które w znacznym stopniu miały wpływ na rozwój fabuły. Przez to, atrakcja okazała się wielkim przedsięwzięciem właściwie pod każdym względem. Proszę sobie wyobrazić, jak każda z osób zaangażowanych w przygotowanie musicalu musi się ze sobą dogadywać. Aby wszystko zagrało, jak należy, konieczne jest zorganizowanie niezliczonych prób, a trzeba pamiętać, że za wydarzeniem stoją cosplayerzy z całej Polski, z często napiętym grafikiem. Co więcej, należy zadbać, aby każdy ze strojów wyglądał tak samo - w końcu, byłoby to nieco dziwne, jakby na scenie w ramach jednego obozu pojawiło się kilka różnych mundurów. Z takimi samymi wyzwaniami, ale w większej skali przyszło się mierzyć zarówno Kairi, jak i wszystkim aktorom (głosowym i modelom), a także całej armii osób technicznych przy okazji tegorocznego musicalu z serii My Hero Academia.

Nie wiem, czy ktoś wątpił w to, czy uda się pokonać musical z Attack on Titan zrealizowany z takim rozmachem i zaangażowaniem. Jeśli tak - było to bezzasadne. Widząc co działo się na scenie oraz całą masę roześmianych uczestników, mogę bez cienia wątpliwości przyznać, że poprzeczka została podniesiona jeszcze wyżej. Musical skupił się na fragmencie historii Izuku Midoryia, który chciałby zostać bohaterem tak jak jego idol, All Might. Historia, napędzana śpiewem i emocjami nabierała dynamizmu i przerwana jedynie małym, acz bardzo zabawnym blokiem reklamowym, zawędrowała do końca. Wszystkich czytelników niniejszej relacji chciałbym zapewnić, że ogromny trud i wysiłek włożony w przygotowania był wart efektu, jaki uzyskano. Gorąco liczymy, że uda nam się po raz kolejny zobaczyć to wydarzenie - czy to na innym konwencie, czy też udostępnione nagranie w sieci. Liczymy też na to, że już za rok będziemy mieć okazję zobaczyć kolejną odsłonę. Kto wie, może następnym razem Kairi zdecyduje się na musical z Gintamy?

Małe atrakcje na dużym konwencie

To, że większość atrakcji Magnificonu odbywa się na hali widowiskowej Main nie oznacza, że konwent pozbawiony jest mniejszych atrakcji, dobrze znanych z lokalnych konwentów. Wręcz przeciwnie - hala Expo jest idealnie przystosowana do prowadzenia wszelkiej maści prelekcji, konkursów, LARPów, warsztatów, czy ogólnie czegokolwiek. Obiekt (jak widać na grafice zamieszczonej powyżej) udostępniał kilka mniejszych sali panelowych, w których (z nocnymi przerwami) trwały wszelkiego rodzaju aktywności. Dla każdego znalazło się coś miłego - trzeba przyznać, że mimo dominacji tematyki manga i anime na całym konwencie znalazło się również sporo czasu dla fanów fantastyki, gier, filmów o superbohaterach, czy też kultury koreańskiej. 

Atrakcje Gintama Polska

W tym momencie warto wspomnieć o gintamowych atrakcjach przygotowanych przez Kamisę dla uczestników Magnificonu. Mimo tego, że Gintama Polska może pochwalić się szerokim portfolio odwiedzonych konwentów, nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji prowadzić prelekcji na terenie Expo! Mogliśmy się spodziewać dosłownie wszystkiego, zarówno bardzo złej jak i cudownej organizacji. Ostatecznie, okazało się że było… średnio? W piątek o godzinie 20:00 przewidziana była godzinna wiedzówka z Gintamy, na którą przyszła prawie cała sala słuchaczy (w tym pięcioro uczestników konkursu). Kamisa, przedzierając się przez kolejkon została powitana przez dobrze znane problemy techniczne. W sali panelowej nie było komputera i należało poinformować o tym organizatora. Po dostarczeniu sprzętu problemy nie zniknęły - trzeba było to wszystko połączyć ze sprzętem wyświetlającym. Na koniec okazało się, że brakuje odpowiedniego oprogramowania do wyświetlania / odtwarzania pytań interaktywnych. Niemniej, uczestnicy atrakcji byli bardzo wyrozumiali i otoczyli Kamisę sporą dawką wsparcia (“zgodnie uznaliśmy, że ta wiedzówka jest bardzo gintamowa w swojej organizacji XD”), dlatego z perspektywy czasu uważamy go za udany. W nagrodę, zwycięzcom zostały przyznane punkty konwentowe, których niestety nie wycięto na czas…

Więcej szczęścia mieliśmy podczas przeprowadzania panelu tematycznego w niedzielę o pierwszej w nocy. Sala po raz kolejny przywitała nas brakiem komputera, ale tym razem Kamisa od razu wiedziała, co należy z tym zrobić. Drugi raz ta sama wpadka nie brzmi zbyt zachęcająco, ale myślę, że mamy na to wytłumaczenie. Podejrzewamy, że komputer (laptop niezabezpieczony Kensington lockiem) został schowany przez organizatora przed atrakcją, która nie wymagała sprzętu multimedialnego. Tuż przed panelem Gintama Polska miał bowiem zostać przeprowadzony LARP. Okazało się jednak, że nic takiego nie miało miejsca - mamy podejrzenia, że prelegentowi (który jest postacią nieco kontrowersyjną) odmówiono wstępu na teren imprezy. W każdym razie - mimo początkowego zamieszania, rozpoczęcia prezentacji “na sucho” i “od środka”, późnej pory i ogólnie panującego zmęczenia, po raz kolejny udało nam się zgromadzić prawie całą salę. W imieniu całej ekipy Gintama Polska chciałbym z tego miejsca po raz kolejny podziękować wszystkim słuchaczom i uczestnikom naszej prelekcji - bez was to nie byłoby to samo! Bardzo cieszyliśmy się z możliwości porozmawiania o Gintamie w tak zacnym gronie, zwłaszcza że nikt ze zgromadzonych nie miał do tej pory okazji pojawić się na naszej atrakcji! Udało nam się po raz kolejny porozmawiać o Gorylu, spekulować o ostatnim sezonie Gintamy, zachwycać się filmem Live Action, a nawet chwilę porozmawiać o cosplanach. Jedyne co wypadło z naszego pierwotnego planu to dyskusje o końcu mangi - uczestnicy przyznali, że czekają na nową serię anime i nie chcą sobie psuć zabawy. Dostrzegam w tym mądrość, gdyż sam po przeczytaniu ostatniego chaptera trochę pożałowałem swojej decyzji. Teraz, oczekiwanie na ostatni sezon anime nie będzie takie samo. Ale ale - już za niecały miesiąc szykuje się kolejne spotkanie, tym razem na Animatsuri w Warszawie. Może tam będzie nam dane poplotkować o ewentualnej kontynuacji Gintamy?

Wystawcy, gry i partnerstwo z Cracow Game Days

Nie ma konwentu bez wystawców i nie inaczej było na Magnificonie. Tym razem, niespodzianka - doszło do małej, acz bardzo ciekawej zmiany w stosunku do poprzednich edycji. Zazwyczaj w ręce wystawców oddawano połowę hali (oznaczonej kolorem czerwonym na mapce), na jednej edycji miejsca było mniej, na innych więcej. W tym roku przestrzeń przeznaczona dla wystawców była nieco mniejsza niż rok temu, ale stoiska były znacznie bardziej zróżnicowane. Dotychczas na konwencie można było się zaopatrzyć w mniej-więcej to samo na paru różnych, konkurencyjnych straganach. Tym razem cała hala została podzielona tak, aby konwentowicz mógł bez problemu przemieszczać się między bardziej unikalnymi stoiskami. Była sekcja jedzeniowa, gadżetowa i całe mnóstwo artystów i rękodzielników. Po raz pierwszy na Magnificonie było też tak dużo ciuchów. Nie mam na myśli wystawców z koszulkami ze znanych i lubianych serii albo z zabawnymi podpisami. Tym razem były to stoiska z prawdziwego zdarzenia z modą alternatywną. Moim zdaniem był to dobry ruch - zawsze lepiej jest nacieszyć oczy czymś innym niż w kółko te same rzeczy na kilku różnych straganach.

Podejrzewam, że przestrzeń dla wystawców została nieco zmniejszona ze względu na sekcję gier przemieszczoną na czerwony obszar. Podczas poprzednich edycji, gry karciane, osu, bijatyki i zręcznościówki miały swoją własną halę. Widocznie MiOhi uznało, że wynajem dodatkowej przestrzeni nie jest konieczny - na korytarze wystawiono DDR-y, automaty wsadzono do sal panelowych, a graczom zabrano parę stołów. To ostatnie spotkało się z krytyką po konwencie, ale nie taką jak możnaby się spodziewać. Nie chodziło bowiem o dodatkowe miejsce dla uczestników chcących w coś pograć, ale raczej mieć gdzie siedzieć i obserwować rozgrywki. Zdaje się, że organizator zdołał ustosunkować się do tej opinii i bardzo możliwe, że za rok zaskoczy nas czymś nowym.

Osobiście bardzo przypadło mi do gustu partnerstwo Magnificonu z Cracow Game Days. Mimo tego, że była to kolejna atrakcja w czerwonej strefie, miejsce zostało dobrze wykorzystane. Przyznam szczerze, że od dawna czułem iż na hali Expo brakuje takiego miejsca, gdzie gracze PC mogliby oddać się rozgrywką w coś innego niż gry rytmiczne. Koniec końców, nie spodziewałem się, że na konwencie zobaczę Mortal Kombat 11, a nawet będę miał możliwość chwilę pograć. Wachlarz gier był nieco szerszy niż dwa czy trzy tytuły i widać było, że strefa cieszy się zainteresowaniem. Rozegrano nawet turniej League of Legends i ku mojemu zaskoczeniu, były osoby, które wzięły w nim udział. Zaskakujące jest to, że z jednej strony gra uważana za martwą od paru lat, wciąż cieszy się sporą popularnością w pewnych kręgach. Odkładając złośliwości na bok, uważam strefę Cracow Game Days za dobry sposób na sprawienie uczestnikom frajdy. Może za rok zostanie przygotowane jeszcze więcej?

Podsumowanie

Magnificon Expo po raz kolejny udowodnił, że nie ma sobie równego konwentu w tej części Polski. Atrakcje zostały zrealizowane z rozmachem, uczestnicy przybyli tłumnie, a emocje podczas pisania tej relacji wciąż są na wysokim poziomie. Impreza była kontrowersyjna, bo jak inaczej nazwać wydarzenie, na którym jednocześnie mnóstwo rzeczy zagrało perfekcyjnie, a jeszcze więcej można było poprawić. Burza po konkursach cosplay była zapalnikiem, po którym komentarze posypały się lawinowo. Doszło do sytuacji, w której organizator musiał zareagować i przedstawić swoje stanowisko. Wpis ten stał się z kolei doskonałą okazją dla uczestników, aby przesłać konstruktywny feedback to całej ekipy. MiOhi ustosunkowało się właściwie do każdego zarzutu, jaki został postawiony przez uczestników (większość z nich pojawiła się w tej relacji). Z całej tej sprawy płynie jeden przekaz - góra widzi, do czego doszło i dołoży wszelkich starań, aby kolejna edycja wydarzenia była lepsza. Kroki zostały już zaplanowane, decyzje podjęte - aktualnie pozostaje tylko czekać. Nie chcę, aby sekcja podsumowująca została zdominowana przez wrzawę, która już powoli zaczyna dogasać - w końcu, relacja ta będzie wisiała na naszej stronie dopóki Gintama Polska istnieje (oby jak najdłużej!). Dlatego warto jeszcze raz przypomnieć o tym co zagrało, jak należy. Nasza redakcja z całą pewnością może polecić Magnificon każdemu, kto ceni sobie czystość i porządek na konwencie. Tegoroczna edycja pokazała, że kolejkon nie oszczędza nikogo, ale organizator ma podjąć kroki w przyszłości, aby akredytacja przebiegała sprawniej. Rozdzielenie conplace od sleepów, duża i klimatyzowana przestrzeń, dobre jedzenie - to dodatkowe atuty wydarzenia. Konkursy cosplay, które przyciągają najlepszych w tym kraju na to wydarzenie, dalej będą organizowane i jeśli wierzyć zapewnieniom - lepiej niż kiedykolwiek. Ponadto jestem pewien, że za rok w Expo zagości kolejna duża gwiazda, która przyniesie sporo radości i rozrywki wszystkim uczestnikom.

Po dłuższym zastanowieniu, Magnificon Expo 2019 zasłużył na moje subiektywne, acz solidne 7/10. Bez wątpienia, widzimy się za rok!

Powrót do relacji