Relacja - Pyrkon 2019

Powrót do relacji

Czy wiecie, że w tym roku odbyła się już dziewiętnasta edycja Festiwalu Fantastyki Pyrkon w Poznaniu? Oznacza to, że Pyrkon jest już wydarzeniem w pełny legalnym oraz pełnoletnim, a za rok będziemy obchodzili okrągłą dwudziestą rocznicę, i to w roku 2020. Ciekawe, jakie atrakcje z tego powodu przygotują organizatorzy i czy wykorzystają ten czas do poprawienia błędów, które pojawiły się w tym roku. W dniach 26-28.04.2019 po raz piąty stałam się uczestnikiem Pyrkonu i po raz trzeci spotkałam się z fanami Gintamy.

Bilety oraz kolejkon

Podobnie jak rok temu, cena biletu w przedsprzedaży za 3 dni wynosiła 99 zł, przy czym cena ta obowiązywała do końca marca 2019. Kupując bilety w przedsprzedaży, można było w pierwszej kolejności zapisać się i wejść na specjalne panele, w tym Maskarada, Koncert: Percival Schuttenbach, Koncert Piosenek z Musicalu Rodzina Addamsów. Z tego, co wiem, to „wejściówki” na koncerty rozeszły się niczym świeże bułeczki, w ciągu kilku minut od otwarcia zapisów. Natomiast na grupie pyrkonowej na FB bardzo szybko pojawiły się propozycje sprzedaży oraz wymiany.

Cena biletów Pyrkon2019:

Pojawiły się za to problemy przy wydawaniu darmowych wejściówek dla pomocnika osoby niepełnosprawnej. W tamtym roku odbywało się to bez większych zakłóceń i bez większych problemów. W tym roku każdy opiekun musiał mieć dokumenty dla potwierdzenia. Informacja ta została przekazana wcześniej, ale i tak nie zabrakło zamieszania oraz problemów. Ponoć wiązało się to z nagminnym naciąganiem na darmowe wejściówki, ale naprawdę było tego aż tak dużo przypadków, że trzeba to jeszcze bardziej utrudniać? Co zaś się tyczy poruszania, to nie od dziś wiadomo, że jednak osoba na wózku nie jest w stanie sama dostać się do każdego miejsca na targach. Przydały by się osoby, które służyły by pod tym względem pomocą. Dodatkowo pojawił się problem, jeżeli chodzi o Iglicę, do której przeniesiono blok dalekowschodni i zdarzało się, że wózki trzeba było wnosić po schodach, ponieważ nikt, nawet Gżdacze, nie wiedzieli o dodatkowym wejściu. Zostało to jednak zgłoszone już do opiekuna bloku i ma to zostać dopracowane na następny rok.

Sam kolejkon według mnie działał bez zarzutów. To prawda, niektórzy przed wejściem czekali już od godzin bardzo porannych, jak tylko przybyli na miejsce. Ale po wybiciu godziny 0 (piątek, godzina 10:00), tłum powoli przebił się i ruszył na targi. Jeżeli ktoś posiadał bilet w przedsprzedaży, miał osobną kolejkę i szybciej znalazł się w środku. Sama przybyłam na miejsce koło godziny dwunastej i główna kolejka do zakupu biletów niemalże już się kończyła, a kolejki VIP w ogóle nie było. Na plus trzeba dodać, że organizatorzy wyłączyli na początku skanowanie identyfikatorów i można było od razu przechodzić. Gżdacze sprawdzali jedynie kolor na identyfikatorze i przepuszczali od razu. Dzięki temu wszystko przebiegało bardzo szybko oraz bezproblemowo.

Dodam jeszcze jedną rzecz od siebie. Kilka lat temu, gdy kupowało się bilet w przedsprzedaży, otrzymywało się całą torbę gratisów – pięknie wydrukowany program Pyrkonu, informator, jakieś komiksy, smycz oraz identyfikator, i oczywiście kostkę. W tym roku – pełna lipa. Zainwestowali w BOXY, które można było kupić dużo, dużo wcześniej. A osoby, które zakupiły bilety w przedsprzedaży, otrzymały jedynie kostki. Przy tym, kostki były jakieś takie nienaturalnie duże. Oczywiście na grupie pyrkonowej również pojawiły się oferty kupna albo sprzedaży.

(zbiór kostek w przeciągu 5 lat)

Sleeproom oraz łazienki

Uczestnicy dostali do dyspozycji dwie olbrzymie hale wraz z antresolami. Jednak już w piątek pojawiły się kartki na drzwiach z napisem o braku wolnych miejsc. Tak, w tym roku na Pyrkonie pojawiło się ponad 50 tysięcy ludzi. Bardzo dużo osób liczyło na miejsca w sleepach i dlatego nie rezerwowało wcześniej miejsc w hotelach czy hostelach. Wiadomo również, że w sleepach panuje całkowicie inna atmosfera, której nie każdy jest w stanie doświadczyć, a tak wielu nie może się jej doczekać – wspólne siedzenie do późna, gadanie ze znajomymi, z którymi spotka się raz na rok, wspólne dziwne gry oraz zabawy („Zaraz będzie ciemno!”, śpiewanie „sto lat”). Wśród niektórych można nawet usłyszeć, że jeżeli ktoś nie spał na sleepie, to tak naprawdę nie przeżył Pyrkonu. Ja sama należę do osób wygodnych i jedną noc spędziłam w hotelu, a drugą, właśnie na sleepie, w zacnym gronie, na materacu, z którego uciekało powietrze. I tutaj mogę wypowiedzieć się w kwestiach, które odczułam na własnej skórze, oraz takich, które usłyszałam od sąsiadów ze śpiworów obok.

Według rozmowy z innymi uczestnikami, dowiedziałam się, że gżdacze chodzili i prosili, żeby ludzie się przesuwali i tworzyli więcej miejsca dla spania. Jeżeli więc jedna, dwie osoby chciały się położyć, prawdopodobnie nie było z tym problemów. Gorzej miały większe grupki, które musiały rozbijać się po całych halach.

Prelekcje, zgłoszenia oraz panele

Jako Gintama Polska staraliśmy się zorganizować panel gintamowy na Pyrkonie. Niestety, nie udało się nam. Nie nam jednym. I tutaj pojawiła się chyba największa bolączka dla fanów M&A na Pyrkonie. W tym roku Blok Dalekowschodni został przeniesiony do Iglicy oraz przeznaczona była dla niego tylko jedna sala, duża sala o słabej akustyce. Panele o niszowej tematyce zostawały szybko odrzucane, a przetrwały te, które skupiały się na ogólnych, powszechnie znanych tematach. Na Pyrkonie swoją premierę miał pierwszy tom mangi „Yona w blasku świtu” (Akatsuki no Yona). Adminka polskiej grupy próbowała zorganizować panel, dzięki któremu mogłaby wypromować tytuł – odrzucone. Niektóre osoby zgłaszały kilka paneli, większość została odrzucona. Przez co, według mnie, tematyka paneli nie wykazała się niczym szczególnym, ani zachęcającym. Przejrzałam na szybko program i odłożyłam na bok, wiedząc, że nic mnie nie zainteresuje. Sam program pyrkonowy w tym roku prezentował się bardzo słabiutko. Został wydrukowany w formie starej, śmierdzącej gazety, a nie informatora konwentowego. I to nie jest tylko moje zdanie. Z kim bym nie rozmawiała, to wszyscy wspólnie uznali, że ta gazeta jest do d… kosza.

Co zaś się tyczy samych paneli, to tutaj również pojawiły się problemy. Niektóre panele miały nagle zmianę godzin i nie wszyscy zdołali się o tym dowiedzieć. Sprzęt odmawiał posłuszeństwa albo zawieszał się w połowie. Czasami trudno było znaleźć jakąś pomoc, która naprawi wszystko na czas. Niektórzy musieli porzucać przygotowane prezentacje i na szybko zainteresować osoby, które jakoś dotarły. A i sami uczestnicy chyba zapominali, gdzie się znajdują. Zamiast zachować spokój i ciszę oraz skupić się na prowadzącym, przekrzykiwali się nawzajem, o zgrozo, o spoilery z Avengers: Endgame! Nie istnieje poziom Piekła dla takich zwyrodnialców, którzy rzucają spoilerami.

Wystawcy

Mam wrażenie, że z roku na rok, na Pyrkonie jest coraz mniej wystawców związanych z M&A, a coraz więcej związanych z K-Popem, serialami amerykańskim, superbohaterami oraz filmami. Pojawiło się sporo wystawców prezentujące wyroby własnej produkcji. Pomijając polskie wydawnictwa, które jak zwykle, stawały na głowie, żeby zadowolić swoich klientów, bardzo mało było typowo mangowych gadżetów. Na mniejszych konwentach można znaleźć zdecydowanie więcej breloków i przypinek niż na Pyrkonie. Na jednym stoisku z figurkami było kilka figurek z Gintamy: Katsura, Shinpachi, Mistrz, Yamazaki, Sougo, Hijikata w stroju Gintokiego, mały Gintoki, mały Takasugi. Od razu większość została zakupiona przez osoby z grupy gintamowej, a jak, nie można takich rarytasów wypuścić z łapek.

Szczególną uwagę warto poświęcić firmie BANDAI, która sprzedaje licencjonowane figurki z takich serii jak: Dragon Ball Super, Mobile Suit Gundam, One Piece, Naruto czy też Boruto. Kupując na tym stoisku, mieliśmy 100% pewność, że dostajemy oryginalny produkt.

Jeżeli pamiętacie, to 1 kwietnia Gintama Polska zrobiła sobie mały żarty i ogłosiła iż Wydawnictwo JPF wyda mangę Gintama po polsku. Raz jeszcze dziękujemy Wydawnictwu JPF, że pozwolili nam użyć ich podczas tego niewinnego psikusa. Jednak jako prawdziwi fani, wierzymy, że któregoś dnia, na Pyrkonie, to właśnie Srebrna Dusza stanie się super wyczekiwaną nowością.

Spotkanie Gintamowe

Po raz drugi zostało zorganizowane spotkanie fanów Gintamy na Pyrkonie. Niestety, z różnych przyczyn osobistych (i nie tylko), zabrakło dużej ekipy Gintama Polska, w tym również naszego ukochanego, wspaniałego, inteligentnego i przystojnego szefuńcia, alias Gawrona, alias „rzx”. Uważam jednak, że nawet bez szefuńcia jakoś sobie poradziliśmy. Pojawił się z tamtego roku zaprzyjaźniony Deadpool, który wskoczył w strój Goryla, porobiliśmy sobie zdjęcia, chwilę porozmawialiśmy i udaliśmy się na Pochód Majonezu.

No właśnie… Pochód Majonezu. Kiedy pierwszy raz usłyszałam o tej propozycji, była środa, niecałe dwa dni do Pyrkonu. Ale w myśli polskiego społeczeństwa: Ja nie dam rady?! Potrzymaj mi piw… znaczy majonez! Udało się zorganizować Dekalog, udało się zorganizować matsy na podest. Nawet mieliśmy dwie tabliczki z przekreślonym keczupem oraz czerwone szarfy na głowach niczym prorok Toshi! Tak, to było wydarzenie na pełnym spontanie. I bardzo ciepło przyjęte przez fanów. Niemalże każdy chciał wziąć udział w pochodzie. A w czasie naszej trasy, wiele osób zatrzymywało się z otwartymi ustami i robiło nam zdjęcia. Potem można było usłyszeć albo przeczytać na stronach o pochodzie majonezu. Nie wszyscy wiedzieli, że to nawiązanie do Gintamy, ale wydawali się od razu zainteresowani tym tytułem. Kto wie? Może udało nam się zdobyć kilku gintamowych fanów? Czy pochód pojawi się za rok? Postaramy się!

Zaraz po Pochodzie Majonezu przeszliśmy się do Wioski Naruto, gdzie spotkała nas niemiła sytuacja. O tym jednak w późniejszym akapicie. Teraz chciałabym skupić się na samej Wiosce. Organizatorzy, fani, zapaleńcy, tacy sami jak my, odwalili kawał cudownej roboty! Rok temu Wioska robiła olbrzymie wrażenie. W tym roku, przeszli samych siebie. Eventy, wydarzenia, konkursy, ciekawostki, nawet nie sądziłam, że tak dużo można wyciągnąć z kultowego Naruto, a sam fandom jest niezwykle silny oraz mocny, niemalże niezniszczalny. Chylę czoło. Jest w Was siła. Każdy inny fandom powinien Was podziwiać, ale i zazdrościć. Dzięki czemu może powstanie statek z One Piece albo planeta z Dragon Balla? Przyjacielska konkurencja i nakręca się siebie nawzajem. Ekipa Gintamowa cały czas myśli jak Was dogonić!

(wspólne zdjęcie po Pochodzie Majonezu)

(najazd gintamowy na wioskę Naruto, podobnie jak rok temu)

Pokojowy Patrol

Po raz trzeci na Pyrkonie, wśród Wolontariuszy oraz Gżdaczy, pojawił się Pokojowy Patrol. Dziwne, bo miałam wrażenie, że to dopiero początki i że wcześniej nie zaszczycili swoją obecnością Festiwalu Fantastyki. A dlaczego? Ponieważ zachowywali się jakby nie przeszli żadnego szkolenia, jakby byli z przymusu, jakby wszystko im nie pasowało i na każdym kroku spotkałam się ze złą o nich opinią. Żeby nie być gołosłownym, sama byłam świadkiem ich dziwnych akcji.

Najdokładniej pamiętam akcję pod Wioską Naruto, kiedy chcieliśmy zrobić sobie wspólne zdjęcie. Wtedy to właśnie Pokojowy Patrol zatrzymał dwóch naszych za posiadanie tępych, drewnianych mieczy. Na nic zdały się nasze tłumaczenia. Na nic zdało się to, że obok przechodziły osoby z atrapami mieczy i innych broni. Nasze drewniane miecze mogą zostać wykorzystane i stanowią niebezpieczną broń! Zgodnie z regulaminem, mamy oddać im miecze i zgłosić się po nie w niedzielę, na koniec Pyrkonu. Raz jeszcze chciałabym podziękować Sasuke z Wioski Naruto, która zaraz zjawiła się obok nas i rozpoczęła negocjacje. Dopiero, kiedy pojawiła się osoba o wyższym stanowisku, zostaliśmy od razu puszczeni, bez żadnych problemów. Można? Można!

Inne sytuacje można było zauważyć na sleepie. Gżdacze przechodzili na spokojnie, rozglądając się niezbyt natarczywie, a nawet nawiązując jakiś kontakt z uczestnikami. Można było z nimi swobodnie porozmawiać, wypytać się o aplikacje mobile i zawsze służyli pomocą. Natomiast Pokojowy Patrol… zachowywali się, jakby połknęli kije. Wisieli nad śpiącymi, niemalże sapiąc i dysząc. Przechodzili między śpiworami, kręcili się, jakby znaleźli się w norze terrorystów. I co z tego? Co z tego, że zachowywali się jak sępy, czyhające na kawał mięsa, skoro zdarzały się kradzieże? I to nie jedzenia, ale części strojów, portfele, nawet używane, brudne ubrania. Pokojowy Patrol zachowywał się jak psy ochroniarskie trzymane na smyczy, a gdy przyszło, co do czego, to wychodziły z nich jamniki.

Kolejna sytuacja, z którą się spotkałam, to pilnowanie wejść do niektórych hal oraz ogródka piwnego. Mało brakowało, żeby Patrol zaczął przeszukiwać plecaki, kazać wyciągać rzeczy z torby, itp. Widziałam, jak jedna osoba cofnęła się dosłownie na sekundę, bo ktoś ją zawołał. A jak chciała wrócić to niemalże dostała opierz za to, że się kręci. Ruchu wtedy zbyt dużego nie było, nikogo nie hamowała. Ot, zeszła na bok, żeby z kimś zamienić parę słów i tyle.

Gżdacze to pasjonaci, fani dla fanów, którzy chcą i to co robią, sprawia im przyjemność. Natomiast Pokojowy Patrol, nie mówię oczywiście o wszystkich, zachowywał się niczym służbiści na służbie, szukający dziury w całym.

(patrol zaatakował członków Gintamy!)

Podsumowanie

Jako osoba, która zaliczyła już kilka Pyrkonów pod rząd, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że w tym rok było… tak sobie. Nie umiem dokładnie określić, czym było to spowodowane. Ale wróciłam do domu z poczuciem całkowitego zniechęcenia. Poszłam do pracy normalnie, bez żadnego kaca „pokonwentowego”, który wcześniej często mi towarzyszył. Pogoda nawet dopisywała, chociaż w piątek myślałam, że ugotuje się w krótkich spodenkach, a w sobotę w klapach miałam wrażenie, że odmrożę sobie stopu. Wystawcy nie trafili w mój gust, zakupiłam jedynie kilka tytułów mang, które od dłuższego czasu miałam na oku. Program Pyrkonowy oraz „gratisy” za bilet w przedsprzedaży pozostawiły po sobie jedynie niesmak. Zachowanie Patrolu po raz pierwszy irytowało i wprowadzało nerwową atmosferę. Blok Dalekowschodni z roku na rok coraz bardziej się kurczy, wkrótce nie pozostanie po nim nawet wspomnienie.

Mam nadzieję, że na dwudziestolecie Pyrkonu organizatorzy staną na wysokości zadania i zafundują uczestnikom niezapomniane emocje oraz wspomnienia.

Powrót do relacji