Relacja - Animecon Halloween 2018

Powrót do relacji

Animecon Halloween, konwent, który w zeszłym roku okazał się organizacyjną klapą, a który mimo to wspominam w miarę miło (czego głową zasługą była zapewne możliwość spożywania alkoholu na terenie konwentu), doczekał się swojej drugiej edycji. Czy udało się naprawić błędy? Czy w ogóle mogło być gorzej niż w poprzednim roku? Przekonajmy się.

Październik mógłby się zdawać miesiącem marzeń dla poznańskiego fandomu. Japanicon, zaraz potem PGA oraz Animecon Halloween, nie wspominając już zorganizowanego w ostatni weekend września The Basement: Asian Week. Zdawałoby się, że wszystko pięknie i wspaniale, a jednak… Czy to przesyt konwentowy, czy może znudzenie ludzi lub spadek popularności takich imprez, ale wszystkie one (z wyjątkiem PGA oczywiście) cieszyły się raczej małą popularnością. Wydarzenie organizowane przez Anime24, mimo dobrej reklamy, nie może raczej poszczycić się wspaniałymi wynikami, jeśli chodzi o liczbę uczestników. Tragicznie też nie było, można wręcz powiedzieć, że jeśli chodzi o ilość to był to taki przeciętny konwent.

Uczestnicy z daleka mieli możliwość przyjazdu na teren konwentu już w piątek, a drzwi do szkoły zostały oficjalnie otwarte następnego dnia o 8:00. Akredytacja przebiegałą sprawnie, chociaż akurat gdy przyszła moja kolej zrobił się mały zator z winy dziewczynek nie posiadających pisemnej zgody rodzica, ale sprawa została sprawnie rozwiązana. Oprócz tradycyjnej mapki, planu atrakcji i opaski na rękę, uczestnicy dostawali również identyfikator na tasiemce z klimatycznymi halloweenowymi wzorkami. Niby taka mała rzecz, a cieszy.

Wystawcy, ah wystawcy. Jak to podsumował mój kolega:  “Nawet pocky nie ma gdzie kupić”. I to prawda. Również jeśli ktoś liczył na zaopatrzenie się w mangi mógł być srogo zawiedziony, bo nie było z nimi chyba ani jednego stoiska. Prym wiedli za to artyści, oferujący swój prace, co akurat mi, jako osobie uzależnionej od kupowania naklejek, bardzo pasowało. Ponarzekać za to mogę na brak jakiejś strefy gastro, która szczerze mówiąc wydawała mi się już takim stałym elementem konwentów. Jedyne, co uczestnicy mogli przegryźć, nie wybierając się na przechodzę do pobliskich sklepów (dzięki Bogu niedziela była handlowa), to dania oferowane przez foodtruck. Oprócz tego u jednego z wystawców można się było napić dobrej herbatki, były również japońskie słodycze oraz bubble tea, a w szkole znajdowały się automaty z przekąskami.

Sama szkoła prezentowała się bardzo dobrze. Odległość od dworca nie była jakaś przerażająca, spokojnie można było dojechać tramwajem lub autobusem bez przesiadki. Na duży plus zasługują halloweenowe dekoracje, których tak brakowało podczas zeszłorocznej edycji. Bo skoro już organizuje się wydarzenie, stawiając tak duży nacisk na jakąś konwencję, trzeba się trochę wysilić i przystroić miejsce, co niestety nie wyszło, gdy konwent organizowany był na MTP.

Jeśli chodzi o panele, znalazło się parę halloweenowych, znalazło się parę nudnych i parę ciekawych. Gdy miało się dość słuchania i dyskutowania, można było wziąć udział w jednym z licznych konkursów, pośpiewać czy potańczyć, albo zanurzyć się w świat VR. Spokojnie dało się zapełnić czas, a deską ratunkową dla znudzonych życiem był oczywiście social, który zawsze “ratuje konwent”.

Główny punkt programu, czyli konkurs cosplay oczywiście nie mógł przebiec bez żadnych problemów, ale te wynikały z postawy samych cosplayerów, a nie organizatorów. Ostatnio zmorą konwentów jest zbyt duża liczba uczestników cosplayu, a tutaj było w sam raz. Widowisko oglądało się przyjemnie, ale mi osobiście żadna scenka ani żaden strój nie zapadł jakoś szczególnie w pamięć. Oprócz sceny, bardzo dużo casplayerów i osób w halloweenowych przebraniach można było spotkać na korytarzach szkoły.

Było lepiej, to na pewno. Organizatorzy wyciągnęli wnioski z poprzedniego roku i teraz nie pozostało nic innego jak tylko czekać na kolejne wydarzenie z serii Animecon.

Powrót do relacji