Relacja - Animatsuri 2018

Powrót do relacji
image

Warszawski Festiwal Kultury Japońskiej Animatsuri 2018 to konwent promujący kulturę i popkulturę tego kraju. Odbył się po raz dziesiąty w Warszawie, przy ulicy Bobrowiecka 9, w Centrum Konferencyjno-Szkoleniowym. Rozpoczęcie zaplanowano w piątek 20 lipca o godzinie 17:00. Zakończenie zaś w niedzielę 22 lipca o godzinie 14:00. Bilety można było kupić w przedsprzedaży oraz na miejscu. Oddzielnie trzeba było dodatkowo zapłacić za nocleg. Osoby niepełnoletnie musiały mieć ze sobą Kartę Konwentowicza podpisaną przez opiekuna. Przy zakupie na miejscu sprawdzano dowody osobiste oraz PESEL. Jeżeli ktoś nie posiadał dokumentu potwierdzającego swój wiek, miał problem z zakupem biletu, nawet na jeden dzień.

Do swojej dyspozycji uczestnicy konwentu mieli cały Budynek A, Budynek G (Sleep Room) oraz szatnie w Budynku C. Budynek A podzielony był na piętra:

Przy zakupie biletów w przedsprzedaży otrzymywało się drobne upominki, w tym mały wachlarzyk. Jeżeli ktoś zastanawiał się w jakim celu – było potwornie gorąco, nawet mimo otwartych okien. Cały Budynek A to jedna, wielka sauna. W tamtym roku było podobnie. Organizatorzy wyciągnęli wniosek – wachlarzyk, wszędzie widziało się zdyszanych, wachlujących się konwentowiczów. A kto nie dostał, ten cierpiał. Do tego schody między piętrami były wąskie i czasami tworzyły się małe zatory. Ot, uroki takich miejsc. Chociaż podróż z parteru na czwarte piętro niekiedy stawało się srogim wyzwaniem, po którym trzeba było usiąść i odpocząć.

Wystawców było sporo i można było wybierać do woli. Wśród stoisk wydawnictw znajdowały się mniejsze punkty, od koszulek i kubków, po breloki i wianki na głowy. Dużą popularnością cieszyły się loterie, w których można było wygrać gadżety (w tym plakaty), a także boxy niespodzianki, ukierunkowane na konkretne serie (Star Wars, Harry Potter, One Piece, itp.). Pod tym względem raczej nikt nie narzekał, a ludzie wychodzili zadowoleni, z lżejszymi portfelami. Ja sama zakupiłam piękny, niebieski wianek oraz koszulkę z motywem z One Piece (nie widziałam nic z Gintamy). Jeśli zaś chodzi o tematykę Gintamy, to było parę kubeczków, breloków oraz plakaty (szczególnie warte uwagi były te przedstawiające postacie z czasów wojny).

Strefa Gastronomiczna prezentowała się znacznie gorzej niż Wystawcy. Po pierwsze, było tutaj niemalże jak w piekle, gorąco, duszno, parno. Współczuję osobom, które stały przy kuchenkach i palnikach. Po drugie, ilość stolików oraz krzeseł była znikoma. Albo organizatorzy nie przewidzieli głodnych osobników, albo pomyśleli, że i tak nikomu nie będzie chciało wchodzić się po schodach. Momentami rozgrywały się walki o jedno krzesełko, które stało gdzieś luzem. Jeśli zaś chodzi o samo jedzenie i picie, według mnie nie było tak źle. Można było wybrać coś dla siebie, chociaż ceny nie należały do zbyt zachęcających (miałam wrażenie, że na Pyrkonie było taniej). Ja sama zainteresowana byłam Bubble Tea oraz Lodami Tajskimi. Przy czym, to pierwsze nie wyrabiało się z parzeniem herbaty, a to drugie miało awarię maszyny. Żałuję, że nie skusiłam się na kruszone lody, ponieważ wyglądały apetycznie i sporo konwentowiczów z nimi chodziło.

Na tym samym piętrze, co Strefa Gastronomiczna, znajdował się kącik karaoke, UltraStar. Nie skłamię, mówiąc, że non stop ktoś siedział przy tym stanowisku i śpiewał. Można było usłyszeć między innymi openingi i endingi z anime, piosenki Disneya, piosenki z popkultury wszelakiej, słowem, kto co chciał, to mógł sobie zaśpiewać. Minusem było słabe nagłośnienie oraz fakt, że osoby z kącika zabierały krzesła, których i tak było bardzo mało. Kilka razy leciały utwory z Gintamy i ludzie pytali się z zainteresowaniem o tytuły.

Sleep Room znajdował się w Budynku G oraz w Budynku A na trzecim piętrze. Przed wejściem siedział zawsze jakiś helper i sprawdzał opaski czy osoby, które wchodzą mają nocleg. Ogólnie była tam duchota, mało miejsca i co jakiś czas toczyły się wojny o światło, czy ma być zgaszone, zapalone, a jeśli tak to jak mocno ma świecić. Na początku poszła informacja, że nie ma już miejsca na sleepie, ale okazało się, że nawet w piątek, jeżeli ktoś przybył późno, mógł coś znaleźć. Dodatkowo, sleep jak zawsze to idealne pomieszczenie do przechowywania swoich rzeczy, przebrania się w cosplay oraz nawiązywanie kontaktów z innymi. Słyszałam jednak, że w którymś momencie pojawił się mały problem z opaskami i część osób musiało poczekać na opaski, które pozwalały wejść na sleepa (kolor niebieski). Konwentowicze chwalili sleep na piętrze, zaś ten na sali już oceniali trochę gorzej.

Przed prysznicami stał taki długi szkolny wieszak. Na ząbkach były pozaczepiane worki na śmieci jako zasłony prysznicowe, które nie dosięgały do końców. Prysznic nie był ruchomy przez co lało się prosto z góry. Na całe szczęście była ciepła woda. W pomieszczeniu było duszno mimo uchylonego okna. Nie było odpływów w kabinach więc woda była w całym pomieszczeniu.

Najbardziej obleganym miejscem okazał się amfiteatr na zewnątrz. A obok postawiono basen z wodą. To był strzał w dziesiątkę. Konwentowicze w każdym momencie mogli usiąść w cieniu, schłodzić się i obserwować atrakcje, które akurat w tym momencie się odbywały. Najbardziej zapadł mi w pamięci taniec Yosakoi Team Sakuramai Poland oraz warsztaty, w których wzięli udział cospleyowcy. I tak dostaliśmy śmiesznie tańczących braci Uchicha – Souske oraz Itachi. Sam amfiteatr nawet w nocy wykorzystywany był jako miejsce spotkań, a nawet miejsce do spania. Wraz z małą grupką siedzieliśmy do 3 nad ranem, czekając na jeden z paneli.

image

(fotka ze strony animatsuri)

Konkurs Cosplay

Konkurs cosplay odbył się z niewielkim opóźnieniem. Ulokowana na piątym piętrze sala teatralna była niesamowicie przestronna, z ustawionymi po dwóch stronach rzędami krzeseł, dzięki czemu bez problemu pomieściła wszystkich zainteresowanych konkursem cosplay. Scena była ulokowana na wysokim podeście, nawet na końcu sali można było bez problemu obserwować występy uczestników. Dużym plusem było również profesjonalne oświetlenie, a minusem — nagłośnienie. Niestety ostatnie rzędy nie miały zbyt dużej szansy usłyszeć zapowiedzi występów przez organizatorów.

W jury zasiadły: Victoriq Project, Akatsu Cosplay Nook, Renn Cosplay i Kumi Cosplay. Sama runda jury była zorganizowana średnio profesjonalnie. Nie było ustalonego miejsca do oceniania strojów, uczestnicy szli losowo, a organizatorzy wpuścili widzów do sali konkursowej, zanim runda jury dobiegła końca, przez co kilka osób nie zdążyło zostać poddanym ocenie. Nastąpiło to dopiero po występach. Jak można się domyślić, była to stresująca sytuacja zarówno dla jury, jak i cosplayerów.

Występów łącznie było dwadzieścia jeden. Jakość przedstawień była zadowalająca, chociaż nie powalała na kolana. W znacznej ilości występów nagrania głosowe były pełne szumów, a słowa bohaterów niezrozumiałe, co mocno zaważało na ogólnej ocenie scenek. Na scenie można było podziwiać choreografie między innymi z takich produkcji jak: Inuyasha, Love live, Fate: Grand Order czy Vocaloid.

Za najlepszy występ grupowy główną nagrodę zdobyła ekipa Kaishi, nagrodę publiczności, Urshura, a zwycięstwo za występ indywidualny - Jokurt.

image

Panel Gintama Polska

W sobotę, o godzinie 20:30, w sali na trzecim piętrze, odbył się panel o Gintamie. Pierwotnie panel miał tytuł „Gintama Polska a Morze Japońska”, ale organizatorzy poprosili o jego zmianę. Nie ukrywam, że bardzo się denerwowałam i chciałam, żeby wszystko poszło zgodnie z planem. Ale oczywiście wyszło jak wyszło.

Już na początku pojawiły się problemy techniczne, związane ze sprzętem, który nie chciał współpracować. Musieliśmy zgłosić się po pomoc do helperów. Okazało się, że laptopy należały do osób prywatnych i nie zawsze miały wgrane odpowiednie oprogramowanie. Rozmawiając z innymi prowadzącymi, dowiedziałam się, że nie ja jedna miałam taki problem i na większości spotkaniach sprzęt odmawiał posłuszeństwa. Jakoś poszło i przeszliśmy do panelu.

Nie do końca wiedziałam ile osób mogę się spodziewać. Jak zawsze fani Gintamy lubią zaskakiwać i pojawiła się nawet spora grupa, w tym również osoby, które o tytule niewiele słyszały i chciały się czegoś dowiedzieć. Podczas panelu odbyło się podpisywanie flagi dla Goryla oraz można było obejrzeć 1 tom Gintamy po japońsku oraz po angielsku. Na końcu zaś, gdy zostało nam parę minut, na prośbę fanów, oglądaliśmy urywek filmu oraz openingi i endingi.

Co mogę powiedzieć o samym panelu jako osoba prowadząca? Czuję, że nie wyszedł mi tak, jak powinien. Że nie udało mi się powiedzieć dostatecznie dużo na temat samej serii, że nie udało mi się, wyciągnąć całej tej parodii z Gintamy i całego tego absurdu, który towarzyszy serii na co dzień. Skupiłam się na faktach głównych, na tym, co wiemy o autorze i serii. Teraz jak przypominam sobie przebieg panelu, wydaje mi się, że były zbyt sztywno i mało ciekawie. Jednak podchodziły do mnie osoby i mówiły, że im się podobało, a nawet że są zainteresowane. Czyli chyba nie poszło tak źle jak na pierwszy raz. Mam nadzieję, że następnym razem dam z siebie więcej.

Największym dla mnie zaskoczeniem okazał się fakt, że w 2015 roku na Animatsuri również odbył się panel o Gintamie. Jeżeli czytają to osoby, które ten panel robiły, prosimy o kontakt. Może za rok uda się przygotować jeszcze lepszą atrakcję!

image

Podsumowanie

I na koniec pozwoliłam sobie zebrać plusy i minusy, które zasłyszałam wśród konwentowiczów: 

image
Powrót do relacji