Relacja - Pyrkon 2018

Powrót do relacji
image

Od 18 do 20 maja w Poznaniu jako redakcja Gintama Polska mieliśmy przyjemność wziąć udział w Pyrkonie, Festiwalu Fantastyki. Konwentów w Polsce jest wiele, każdy z nich ma swoje dobre i złe strony oraz unikatowe cechy, które wyróżniają go na tle innych. Cechą Pyrkonu jest oczywiście jego rozmiar - równie wielkiego przedsięwzięcia próżno szukać w granicach naszego kraju. W ramach tej relacji postaram się przybliżyć jak wyglądała ta impreza. Przyznam szczerze, że był to mój pierwszy Pyrkon i opisanie takiego wydarzenia mogłoby mi sprawić znaczny problem. Na szczęście, w relacji pomogą mi członkowie ekipy Gintama Polska, którzy mają na koncie już kilka dobrych Festiwali Fantastyki i znają targi jak własną kieszeń. Z ogromną dumą mogę potwierdzić jedno - byliśmy tam wszyscy, każdy członek ekipy pojawił się w Poznaniu. Zapraszam do lektury.

Kwestie organizacyjne

Lokalizacja

Pyrkon zrobił bardzo dobre pierwsze wrażenie. Ku mojemu zaskoczeniu, wystarczyło około 20 minut aby kolejki przy wejściu na imprezę zostały rozładowane. To bardzo duże osiągnięcie zważywszy na to, że słynne już “kolejkony” są stałym punktem wszystkich konwentów w Polsce. Na ten niewątpliwy sukces organizacyjny składały się głównie dwie rzeczy:

Miejsce wydarzenia znajdowało się bardzo blisko od stacji PKP w Poznaniu. Poruszanie się po stolicy wielkopolski było całkowicie bezpłatne - organizator wydarzenia zadbał, aby bilet na Pyrkon uprawniał do poruszania się komunikacją miejską bez potrzeby kupowania biletu. Lokalizacyjnie impreza miała miejsce w samym sercu Poznania - kilka minut pieszo od stacji Poznań Główny (zespolonej z galerią handlową Avenida), dwa przystanki tramwajem od Parku Wilsona (jedno z lepszych miejsc na sesje zdjęciowe) i wielu innych atrakcji na wyciągnięcie ręki. W niedzielę, która okazała się być wolną od handlu, uczestnicy skutecznie podnieśli utarg sklepu Żabka, znajdującego się również kilka minut pieszo od miejsca wydarzenia. Mając to wszystko na uwadzę, mogę bez cienia wątpliwości stwierdzić, że Pyrkon oprócz konwentu (o którym zaraz bardziej się rozpiszę) był również doskonałą okazją do zwiedzenia i poznania Poznania.

Pawilony

image

Organizatorzy Festiwalu Fantastyki wynajęli blisko 11 obiektów różnej wielkości do przeprowadzenia imprezy. Każdy z nich był przeznaczony na innego rodzaju atrakcji. Największe pawilony (3 oraz 3A) służyły jako tak zwane “sleepy”, czyli miejsca, w których uczestnicy imprezy mogli rozłożyć swoje rzeczy, przespać się, wziąć prysznic. Powiadają, że co się dzieje na sleepach, na sleepach zostaje, ale jedno muszę przyznać bez cienia wątpliwości - wolontariusze, zwani gżdaczami wywiązali się ze swoich obowiązków w tej dziedzinie. Mimo ogromu ludzi, którzy przyjechali na Pyrkon, wydaje się, że miejsca wystarczyło dla każdego. Żeby była jasność - ludzie wciąż byli upakowani jak sardynki, a ci którzy mieli najmniej szczęścia, rozbijali się koło drzwi wejściowych albo toalet. Jednak z całą dozą pewności mogę napisać, że każdy miał szansę na relatywnie dobre spanie i dach nad głową. 

Wyżywienie

Następna kwestia organizacyjna na mojej liście to gastronomia. Tutaj również muszę przyznać, że organizator wykonał bardzo dobrą robotę. Do dyspozycji użytkowników został oddany cały pawilon 4, w którym znajdowało się mnóstwo miejsca do siedzenia i stoiska z jedzeniem. Dodatkowo, zostały wystawione stoliki na zewnątrz, gdzie również możliwa była konsumpcja. Jeśli komuś wciąż było mało, faza gastro znajdowała się także pomiędzy obiektami noclegowymi i gastronomicznymi - specjalnie dla uczestników przyjechały foodtrucki. W tych specjalnych strefach istnieje możliwość spożywania alkoholu - dlatego, na niektórych stoiskach sprzedawane były piwa. Szczególnie zapadło mi w pamięci piwo z browaru Gzub, które ratowało wieczory zimnymi trunkami. Alkohole na konwentach można uznać za temat kontrowersyjny - z jednej strony, wszystko jest dla ludzi, ale z drugiej na imprezie pojawiło się mnóstwo nieletnich i pełnoletnich acz nieodpowiedzialnych osób. W takiej sytuacji to na organizatorze leży odpowiedzialność za porządek i zdaje się, że nie było z tym problemów. Przeszukiwania toreb przy wejściu na imprezę, czy nawet na jej terenie może się wydawać przesadzone, ale podyktowane było dobrem imprezy. Jak wiadomo, pewnych incydentów nigdy nie da się uniknąć - w kuluarach dało się słyszeć opowieści o uczestnikach, którzy pod wpływem alkoholu łamali regulamin imprezy. Muszę jednak przyznać, że przez całe 3 dni nikt z ekipy Gintama Polska nie był naocznym świadkiem takich zachowań, zatem doniesienia te musiały być wyssane z palca, bądź organizacja sprawnie pozbywała się delikwentów z terenu imprezy. Byłem natomiast świadkiem sytuacji, w której ochrona wydarzenia niesłusznie zarekwirowała jednemu z uczestników piwo (zakupione na jednym ze stoisk, spożywane w dozwolonej strefie). Mimo to, nie chcę aby powyższa sytuacja miała wpływ na ogólną ocenę imprezy - sam poszkodowany uznał, że sprawy nie ma i bez słowa zastosował się do zaleceń ochrony.

Sanitaria

Trzecią i ostatnią kwestią organizacyjną, o której chciałem napisać jest szeroko rozumiane pojęcie higieny. Na tak wielkich imprezach naturalne jest, że do zjawisk typu rozlany napój / wysypane jedzenie / zapchana toaleta / brak papieru / itp. będzie dochodzić znacznie częściej. Tak też było na Pyrkonie - uczestnicy wyprodukowali mnóstwo śmieci, ale z ogromnym podziwem muszę przyznać, że porządek był bardzo dobrze utrzymany. Jeśli chodzi o toalety, organizator miał do dyspozycji obiekty dedykowane w każdym z pawilonów MTP. Łazienki w pawilonach noclegowych były najbardziej oblegane, ale stanowiły one jedynie odsetek tego, co przygotował organizator. W teorii, w danym momencie czasowym zawsze istniała toaleta, w której można było załatwić swoje sprawy bez kolejki. W praktyce, najczęściej do takiego miejsca trzeba się było przespacerować, zwłaszcza rano kiedy spora część uczestników chciała się “ogarnąć” po nocy i spędzić nieco czasu nad swoją higieną. Zdecydowanie największe kolejki panowały każdego rana do toalet damskich, ale można to w prosty sposób wytłumaczyć. Wystarczy wyobrazić sobie sytuację, w której kilka tysięcy kobiet na raz wstaje i biegnie z kosmetyczką do toalety na makijaż (dam głowę, że tak właśnie było). Problemów z papierem czy mydłem w toaletach raczej nie było. Oczywiście, nawet w najdalej oddalonych obiektach w końcu musiał przyjść moment, w którym zabrakło jednego czy drugiego, ale nad ich stanem czuwały osoby odpowiedzialne wyznaczone przez organizatora. W salach noclegowych były rozstawione kabiny prysznicowe z ciepłą wodą, osobne dla mężczyzn i kobiet. Kabiny te były darmowe, ale do skorzystania z nich należało stać w sporej kolejce, albo wstrzelić się w moment, w którym mało kto z nich korzystał. Muszę przyznać, że spory odsetek uczestników załapał się na prysznice, dlatego pod względem higieny Pyrkon wypadł naprawdę nieźle. Co prawda, ma to też swoje złe strony - do moich uszu wielokrotnie dochodziły plotki o uczestnikach, którzy w sposób niewłaściwy korzystali z kabin prysznicowych, w efekcie zatykając je dla innych uczestników. Myślę, że właśnie jeden z takich incydentów doprowadził do awarii całej kabiny w sobotę rano, ale tutaj również duży punkt wędruje do organizacji - obiekt został zamknięty, serwisant wezwany, a usterka po jakimś czasie została naprawiona.Paragrafy o kwestiach organizacyjnych kieruję przede wszystkim do czytelników, których nie było na Pyrkonie, a zamierzają się na nim pojawić w przyszłości. Trzeba mieć na uwadze, że jest to relacja z pierwszej ręki, ale obarczona pewnym błędem. Co prawda, chodzenie po toaletach i sprawdzanie czy jest w nich papier toaletowy, albo pytanie kobiet w kolejce do ubikacji po co tam stoją jest bardzo gintamowe, ale równie bardzo niekulturalne. Ostatecznie nie robiłem żadnej z tych rzeczy, dzięki czemu reputacja Pyrkonu i naszego medium nie została (jeszcze bardziej) zszargana. Podsumowując - czytelnikom, którzy nie lubią konwentów w takich warunkach albo nie mają odpowiedniego sprzętu (np. zestaw do makijażu polowego, co by nie stać w kolejkach) bardzo gorąco polecam wynajęcie pokoju w hostelu albo mieszkaniu. Trzeba jednak zrobić to sprawnie - lokale zajmowane są rekordowo szybko, więc rezerwacje powinny zostać złożone najpóźniej pół roku przed imprezą. Potem jest tylko gorzej i drożej.

Atrakcje

Wspominałem wcześniej, że organizator Pyrkonu wynajął dwie sale przeznaczone na noclegownię dla uczestników oraz jeden pawilon gastronomiczny. W teorii cała reszta (nie licząc jednego budynku, w którym znajdowało się biuro festiwalowe) została przeznaczona na różnego rodzaju atrakcje. Co wystawiono na tak ogromnej przestrzeni? Zapraszam do dalszej lektury. 

Wystawcy

Największy pawilon na całym MTP (numer 5) został oddany w całości w ręce wystawców. To właśnie tam powinieneś się udać, jeśli chciałeś wrócić z Pyrkonu z jakimś ciekawym gadżetem, komiksem, poduszką, biżuterią - a na tak wielkiej hali znajdowało się dosłownie wszystko. Spacerując bardzo zatłoczonym pawilonem 5 można było odnieść wrażenie, że Pyrkon doskonale poradził sobie z pogodzeniem każdego fandomu w Polsce. Miałem okazję zauważyć sklepy i twórców, których już wcześniej widywałem na konwentach o tematyce typowo manga / anime. Natomiast zdecydowanie największy odsetek stanowiły stoiska dla mnie nowe. Pojawiło się także mnóstwo rodzimych wyrobników. Kiedy teraz piszę tą relację i spokojnie układam w głowie wszystko czego doświadczyłem, nie mogę pozbyć się wrażenia, że wielu wystawców najzwyczajniej pominąłem. Przyczyna tego jest bardzo prosta - pawilon 5, mimo tego, że jest zdecydowanie największym obiektem MTP, nie był w stanie pomieścić wszystkich wystawców i uczestników imprezy. Nie zaryzykuję stwierdzenia, że organizator zezwolił na zbyt dużą liczbę wystawców - byłoby to bardzo nie w porządku z mojej strony. Zainteresowanie gadżetami było na tyle ogromne, że za każdym razem kiedy pojawiałem się przy straganach, znaczna masa ludzi już tam była i przebierała w gadżetach szukając czegoś dla siebie. Dziewczęta z redakcji miały więcej szczęścia - dzięki temu w naszej po-konwentowej galerii (a również w ich torbach ^_^ ) pojawiło się kilka gintamowych gadżetów. Patrząc obiektywnie na kwestię wystawców, mogę zaryzykować stwierdzenie, że było to właściwie podobne zjawisko jak na mniejszych imprezach. Różnicą była przede wszystkim skala przedsięwzięcia, dlatego jeśli planujesz odwiedzić Pyrkon za rok, przygotuj się na tłumy w hali wystawców.

Prelekcje, spotkania, warsztaty…

Na tak ogromnej imprezie jak Pyrkon nie mogło zabraknąć standardowych atrakcji przygotowanych przez prowadzących. Do ogarnięcia wszystkich atrakcji zostały przygotowane dwa media dla każdego z uczestników. Pierwszym z nich był standardowy papierowy informator - czarno-biała książka w formacie A4 pełna rozpisanych dzień po dniu, godzina po godzinie atrakcji. Do informatora dorzucana była informacja o tak zwanych erratach, czyli zmianach w rozpisce. W przypadku kiedy odpowiednio wcześnie wiadomo o np. odwołanych atrakcjach, taka rozpiska ratowała życie niejednemu uczestnikowi imprezy. Co jednak w sytuacji, kiedy prelekcja bądź spotkanie z przyczyn niezależnych zostanie przesunięte, a erraty zostały już wydrukowane i rozdane? Tutaj organizator również dostał ode mnie ogromny punkt, ponieważ została wydana aplikacja na smartfony, tak zwana PyrApka, która zawierała zawsze aktualne informacje o wydarzeniach. Oczywiście, aby całość sprawnie działała, nie wystarczy przygotować informatorów i aplikacji - zawsze konieczne jest podjęcie pewnych działań przez osoby odpowiedzialne. Festiwal Fantastyki bez zarzutu wywiązywał się ze swoich obowiązków wobec uczestników - nad każdą atrakcją czuwały osoby koordynujące, które tuż przed właściwym wydarzeniem nawiązywały kontakt (najczęściej telefoniczny) z prowadzącym i dbały o to, aby punkt programu został zrealizowany zgodnie z planem. Taki porządek jest czymś, czego próżno szukać na innych konwentach, dlatego ogromną radość sprawiło mi widząc ten mechanizm, wprowadzony w życie i działający na imprezie o tak wielkich rozmiarach.O samych atrakcjach niestety niewiele jestem w stanie powiedzieć. Ze względu na to, że był to mój pierwszy Pyrkon, miałem nieco inne wyobrażenie o tym, w jaki sposób wygląda chodzenie na prelekcje na tak dużej imprezie. Otóż zainteresowanie atrakcjami jest tak ogromne, że bardzo często brakuje miejsca w salach wystawowych i uczestnicy muszą często stać w długich kolejkach, albo czekać aż ktoś opuści salę i zwolni miejsce. W celu zagwarantowania łatwiejszego wstępu na część atrakcji, został wymyślony mechanizm pre-akredytacji na atrakcje. Niestety, działał on na zasadzie kto-pierwszy-ten-lepszy, co w efekcie spowodowało wyparowanie miejsc na np. koncert zespołu Percival w kilka sekund. Bez rejestracji, wstęp na takie prelekcje był właściwie niemożliwy. Oczywiście, zawsze znajdą się też te mniej ciekawe prelekcje, na które w teorii powinno łatwiej się dostać, ale na Pyrkonie ta logika po prostu nie działa. Przez całe wydarzenie dostałem się jedynie na dwie prelekcje - były one na bardzo wysokim poziomie i bawiłem się przednio i bardzo żałuję, że nie załapałem się na więcej. Dlatego wszystkich chcących wziąć udział w prelekcjach na Pyrkonie ostrzegam i zalecam uzbroić się w cierpliwość. Ponadto, bardzo możliwe, że system pre-akredytacji na atrakcje będzie działał również za rok, więc jeśli pojawi się wzmianka o jakimś ciekawym wydarzeniu, warto się tym zainteresować i zadbać o miejsce na sali.Większość atrakcji na Pyrkonie była skierowana dla fanów core’owej fantastyki - science fiction, fantasy, gry karciane, LARP-y, itp. Mimo to, znalazło się kilka pawilonów tematycznych, w których można było posłuchać o rzeczach związanych z fandomami w Polsce, albo dotykających spraw naukowych i codziennych. Był też specjalny pawilon, w którym można było posłuchać prelekcji na tematy znane z konwentów manga / anime. Ogólnie, każdy uczestnik mógł znaleźć coś co odpowiadało jego zainteresowaniom, a także rozwinąć się w zupełnie nowym kierunku.

Wystawy, kolekcje, strefy, pawilon dla graczy

Na Festiwalu Fantastyki było znacznie więcej atrakcji niż pawilon wystawców i panele tematyczne. Po prawdzie, pawilony 7, 7A, 8 i 8A były zarezerwowane na wystawy, kolekcje i strefy. Mam na myśli rzecz jasna ekspozycje takie jak np. kantyna z Gwiezdnych Wojen, ogromna wystawa kolekcji figurek (z wielu dziedzin), przedstawiciele innych polskich konwentów i ich stanowiska, ogromna instalacja z rozbitym myśliwcem imperium, platformy z gadżetami i ręcznie robionymi replikami broni. Dominująca tematyka - szeroko pojęta fantastyka, dlatego w tych pawilonach każdy mógł znaleźć coś dla siebie i zabrać do domu zestaw ciekawych zdjęć. Nieco dalej znajdowały się specjalne strefy - strefa tolkienowska, wioska ninja z Naruto, zakątek postapokaliptyczny, koczowisko słowiańskich gopników i wiele innych. W każdej z tych stref można było na moment zatrzymać się i poczuć jak w alternatywnej rzeczywistości. Wszystkie ekspozycje były przygotowane na wysokim poziomie i jeśli o jakiejś z nich tutaj nie wspomniałem, to tylko i wyłącznie moja wina. Najlepsze świadectwo wystawili uczestnicy imprezy, którzy tłumnie odwiedzili każdą ze stref i doskonale się w nich bawili.Poza wyżej wspomnianymi pawilonami znajdowało się jeszcze kilka, rozrzuconych stref na terenie całego wydarzenia. Jedna z nich była pomiędzy pawilonami noclegowymi, a strefą gastro. Rozstawiono tam między innymi miniaturową strzelnicę oraz kuźnię, w której rzemieślnicy produkowali metalowe pamiątki dla uczestników. Ponadto, rozmieszczona została specjalna strefa Multikino, a kapkę dalej telebim, który w nocy zmieniał się w kino plenerowe. Każda z tych stref cieszyła się zainteresowaniem i najpewniej zobaczymy je również za rok.Ostatnią atrakcją, o której chciałbym wspomnieć jest specjalna strefa dla graczy, która została skonstruowana w pawilonie 6. Ekspozycja ta przypominała bardzo maleńką imprezę typu IEM albo PGA - stanowiska producentów sprzętu komputerowego, na których można było pograć w mniej lub bardziej popularne gry, konkursy i gadżety, wygodne krzesła, a nawet tawerna rodem z Hearthstone. Oprócz dużych stoisk w tym pawilonie znajdowały się też nieco mniejsze - na jednym z nich była możliwość zagrania w platformówkę na tablecie. Niestety, w tej części Pyrkonu spędziłem najmniej czasu, a winę za to zrzucam na dwie istotne sprawy. Przede wszystkim, pawilon 6 nie należał do prostych do znalezienia. Proszę mnie nie zrozumieć źle, ale był on usytuowany dosyć daleko od noclegowni, na uboczu, w pobliżu jednego z wejść. Aby się tam dostać, należało wyjść z pawilonu wystawców i iść jedną z bocznych alei (główna prowadziła w kierunku pawilonów 7 i 8). Strefa dla graczy znajdowała się w połowie pawilonu - druga połowa nie została wynajęta przez organizatorów Pyrkonu i była zamknięta, co mogło wywołać wrażenie, że całość jest niedostępna. Drugim powodem jest znamienny hałas - kto był na IEM-ie, PGA, albo innym evencie typowo dla graczy wie z jakimi odgłosami trzeba się liczyć. Przyznam szczerze, że taki typ imprezy nie wpisuje się w moją ideę konwentu, ale mimo wszystko całą strefę oceniam bardzo pozytywnie.

Social

Najwyższa pora opisać sferę socjalną wydarzenia. Na Pyrkon jak co roku zjechała się ogromna rzesza ludzi i jeśli ktoś myślał, że przez to trudniej będzie się odnaleźć niż na zwyczajnym konwencie, to chciałbym tutaj wpleść stanowcze “nie wydaje mi się”. Okazuje się, że impreza chociaż po części jest tym “Fantastycznym Miejscem Spotkań” jak lubi o sobie mówić w mediach. Osobiście nie miałem najmniejszego problemu z odnalezieniem wszystkich znajomych osób, o których wiedziałem, że wybierają się na Pyrkon. Myślę, że nie byłem wyjątkiem w tej kwestii - rozmawiając w kuluarach z uczestnikami nie słyszałem, aby ktokolwiek nie mógł odnaleźć się ze swoimi znajomymi. To spory plus, ale ciężko mi powiedzieć komu to zawdzięczamy - uczestnikom, którzy potrafią sami o siebie zadbać, czy organizacji - która stworzyła ogromną imprezę, po której w miarę łatwo się nawiguje. Pyrkon pod względem socialu nie wyróżniał się niczym od zwyczajnego konwentu (no może poza skalą wydarzenia). Integracji przeszkadzały atrakcje oddzielone od noclegowni o całkiem spory dystans, ale ze względu na więcej miejsca możliwe było zorganizowanie ogromnej srefy gastro i wystawienie stolików, co nocą przyciągało całe masy ludzi na spotkania we wspólnym gronie.Jednak są dwie dosyć ważne kwestie, których próżno szukać na innych konwentach. Rozpiszę się o nich bardziej w dwóch kolejnych punktach.

How to Pyrkon

Okazuje się, że Pyrkon (a raczej jego uczestnicy) wypracowali coś, co najprościej można nazwać zbiorową świadomością. Otóż na imprezie dochodzi do pewnych globalnych zachowań, które są nieco dziwne acz powszechnie akceptowane na terenie imprezy. Wyliczę parę z nich:




Z racji tego, że jesteśmy w podrozdziale “How to Pyrkon”, warto wspomnieć jeszcze o kilku ciekawych rzeczach, które z pewnością ułatwią nawigowanie i życie na tej imprezie. Pierwszą z nich jest dostęp do energii elektrycznej. W tamtym roku uczestnicy zdołali wywołać zwarcie, co w efekcie spowodowało brak prądu na hali noclegowej. W tym roku organizatorzy postanowili uniknąć podobnych sytuacji, dlatego została wprowadzona dystrybucja powerbanków, a żadne gniazdo na prąd nie było pod napięciem. Koniec z gotowaniem wody w czajniku na konwencie - jedzenie zamawiasz w strefie gastro, a telefon ładujesz wypożyczonym powerbankiem. O ile w kwestii jedzenia nie było tragedii ze względu na alternatywę dla strefy gastro w postaci galerii handlowej i sklepu Żabka (no i nie oszukujmy się, czajnik na konwencie to NIE jest dobry pomysł), tak z telefonami sprawa wyglądała nieco gorzej. Firma, która odpowiadała za tą usługę, widocznie stawiała pierwsze kroki, a Pyrkon miał być pierwszym poważnym testem tego rozwiązania. W celu wypożyczenia powerbanka, należało wejść na specjalnie spreparowaną stronę, wypełnić formularz, zapłacić gotówką bądź przelewem i voila. W sytuacjach nadzwyczajnych (telefon wyładował się przed wejściem na stronę, brak dostępu do internetu) obsługa pomagała uczestnikom wybrnąć z tej sytuacji. Nie znam przypadku, w którym ktoś odchodził ze stanowiska niezadowolony. Szkopuł rozwiązania tkwił w tym, że użytkownik płacił za czas wypożyczenia powerbanka, a nie jego parametry. Z jednej strony była to dobra rzecz - dlaczego użytkownik iPhone’a, który ma nieco inne wejście USB, powinien płacić więcej / mniej za wypożyczenie kabla, który nie jest USB-mini? Z drugiej strony, powerbanki oferowane przez usługodawcę, były identyczne dla każdego i w przypadku telefonów o większym poborze mocy (np. mój) okazywało się, że wypożyczanie na godzinę jest totalnie bez sensu, bo po 30 minutach jestem w stanie wyzerować cały powerbank. Tutaj z pomocą przychodziła obsługa, która nie robiła żadnych problemów i pozwalała wymienić urządzenie na inne. Niemniej, każdemu polecałbym zabranie na Pyrkon własnego powerbanka - ze względu na wygodę, taniość i niezawodność rozwiązania.Na Festiwalu Fantastyki działało biuro rzeczy znalezionych. Warto poinformować o jego istnieniu, bo jak się okazuje nie każdy uczestnik imprezy zdawał sobie z tego sprawę. Takie wrażenie można odnieść czytając posty w mediach społecznościowych po Pyrkonie - informacje o znalezionych / zagubionych rzeczach, kiedy w takich sytuacjach zalecane jest udanie się do biura rzeczy znalezionych. Ile mienia w ten sposób nie trafiło do właścicieli - trudno powiedzieć. Niemniej mam nadzieję, że uczestnicy imprezy mieli więcej szczęścia niż Kamisa z naszej redakcji, która mimo wybrania się do biura, nie odnalazła swojej zagubionej marynarki.Skoro mowa o marynarce, na Pyrkonie miała miejsce jeszcze jedna, nie do końca jasna akcja. Otóż, w sobotę po południu na imprezie pojawili się umundurowani panowie z flagami (np. Włoch) na ramionach i orderami na piersi. Zarządca targów MTP wynajął pawilon 11 w czasie trwania Festiwalu Fantastyki służbom mundurowym. Wszystko wskazuje na to, że byli to piloci odbywającego się w tym samym momencie Poznań Air Show, albo przedstawiciele marynarki wojennej wielu krajów w umundurowaniu wyjściowym. Pewności nie mam do dzisiaj, a pytać podczas imprezy zwyczajnie nie wypadało, dlatego informacja o tym kim byli ci panowie, pozostanie tajemnicą. Niemniej, wygląda na to, że część z nich dobrze bawiła się na Pyrkonie - po zakończeniu części oficjalnej wyruszyli na Festiwal Fantastyki natrzaskać mnóstwo zdjęć. Do dzisiaj przed oczami mam obrazek, na którym dwóch rosłych (i przystojnych) włochów w mundurze robi sobie z uśmiechem na ustach zdjęcia z jednym z setki furrych obecnych na Pyrkonie. Ciekaw jestem, jakie wrażenie zrobiła na nich nasza impreza i jakie wspomnienia zabrali ze sobą do domów.

Spotkania na Pyrkonie

Pyrkon był idealną okazją i miejscem do spotkania się ze znajomymi w mniejszym lub większym gronie. Spójrzmy na to pragmatycznie - jest to największy konwent w Polsce zarówno pod względem liczby uczestników jak i obszaru na jakim jest zorganizowany. Nic dziwnego, że spotkania są tam tak popularne.Podczas tegorocznej edycji Pyrkonu miało miejsce kilkanaście spotkań, a wiele z nich było wcześniej reklamowane w mediach społecznościowych i ich organizatorzy dołożyli wielu starań, aby jak najwięcej osób się na nich pojawiło. Jednym z najsłynniejszych spotkań był zlot fanów gry Overwatch, który miał miejsce w sobotę około godziny 12:00. Pojawiło się sporo cosplayerów w świetnych strojach przygotowanych z dużą troską. Oprócz nich było też sporo osób w “cywilu” chcących zobaczyć dobrze znane postaci oraz wziąć udział w atrakcji od fanów dla fanów. Z tego co się dowiedziałem, był to naprawdę fajnie i miło spędzony czas, dlatego bardzo mocno żałuję, że ostatecznie nie zdołałem pojawić się na tym spotkaniu.Innym wydarzeniem, o którym słyszałem jeszcze przed Pyrkonem, był zjazd fanów Gothica. Od kilkunastu lat Gothic ma status gry kultowej, a gracze z łzą nostalgii wspominają czasy, gdy sami zagrywali się w przygody bezimiennego bohatera. Spotkanie to pokazało, że fani gry wciąż mają się bardzo dobrze, a ponadto są w stanie zorganizować bardzo ciekawą i solidną grupę cosplayerów, która była dodatkowym atutem imprezy. Jeśli chodzi o tę grupę, nie pamiętam czy były ustalone jakieś szczególne ramy czasowe, w których odbywały się główne atrakcje związane ze spotkaniem. Uczestnicy przez cały czas trwania Pyrkonu byli obecni na terenie imprezy i byli widoczni właściwie przez całą sobotę. Szczególnie grupa ta zapadła mi w pamięci, kiedy podczas pochodu z Ananasem rozpoczęli własny kontr-kult, starając się obudzić Śniącego. Takie zjawiska zyskują mój szacunek i sprawiły, że będę o nich pamiętać i szukać podobnego wydarzenia w przyszłym roku.Przechodząc po terenie imprezy cały czas miało się wrażenie, że tuż obok zostało zorganizowane spotkanie fanowskie. Jestem przekonany, że oprócz wyżej wymienionych na pewno odbył się zlot dla fanów Dragon Balla. Podejrzewam, że miał miejsce również event dla sympatyków League of Legends. Na terenie targów MTP było całe mnóstwo cosplayerów dlatego zorganizowanie wspólnej grupki nawet bez wcześniejszej konsultacji było bardzo łatwe. Każdego dnia imprezy udało nam się też znaleźć kogoś z Gintamy - były to osoby całkowicie niezależne, a także dobrze nam znane osoby z kręgów Gintama Polska, które przybyły by między innymi wziąć udział w naszym spotkaniu!

Spotkanie Gintama Polska

image

Tak, na Pyrkonie mieliśmy nasze cudowne, gintamowe spotkanie! Idea wydarzenia zrodziła się na Pyrkonie w 2017 roku, ewoluowała jesienią, a w maju ostatecznie została wdrożona w życie. Efekt był niesamowity, ale zacznę od początku.

Ekipa Gintama Polska odwiedza kilka konwentów w roku w poszukiwaniu wszystkiego, co związane jest z naszą ulubioną serią. Cieszymy się z każdego gadżetu, atrakcji, a przede wszystkim z cosplayerów i wiernych fanów serii. Niestety, ze względu na relatywnie niską popularność, nie mamy zbyt wielu okazji do wspólnego jarania się Gintamą na konwentach. W związku z tym od blisko roku postanowiliśmy wzmożyć nasze działania i sami wychodzić z pewnymi inicjatywami tak, by w przyszłości można było pełnymi garściami czerpać z fandomu. Spotkanie chodziło nam po głowie od jakiegoś czasu, ale w głównej mierze zapał i organizacja Katsury spowodowały, że daliśmy radę spiąć się jako ekipa i przygotować stroje. Na naszej grupce Polska Rodzinka Yorozuyi! jest całe mnóstwo wspaniałych i utalentowanych ludzi - dzięki temu nie tylko redakcja pojawiła się na wydarzeniu, ale także całe mnóstwo kolorowych ludzi, których połączyła miłość do Gintamy.

Spotkanie zostało ustalone na godzinę 17:00 w pyrkonową sobotę. Zgodnie z sugestiami wybraliśmy teren w pobliżu pawilonu 15 - lokalizacja ta była najlepsza ze względu na “strategiczność” miejsca oraz błogi cień i sporo miejsca, które tak bardzo ratowały życie na upalnym i zatłoczonym Festiwalu Fantastyki. Cosplayerów Gintamy można było zobaczyć już od otwarcia bramek - byli to zarówno zwyczajni uczestnicy, jak i członkowie redakcji Gintama Polska. Ci drudzy mieli ze sobą pakiet przypinek i od samego początku aż do końca imprezy rozdawali je, zachęcając do wzięcia udziału w wydarzeniu wszystkich fanów serii.

Na wydarzeniu pojawiło się sporo osób, każdy z ogromnym zapasem pozytywnej energii. Po zebraniu się w jednym miejscu zaczęliśmy zajmować się sobą, co w głównej mierze polegało na dyskusjach o serii oraz entuzjastycznym stwierdzaniu faktu, że “jest nas tak dużo”. To może wydawać się głupie, ale dla mnie sytuacja, w której spotykam około 30 fanów Gintamy na raz była jak środki odurzające. Przez tyle miesięcy chodzenia na konwenty nie widziałem tylu osób, z którymi łączyło mnie tak wiele. Myślę, że każdy z obecnych miał podobne odczucia. Jako redaktor naczelny zostałem zmuszony pod groźbą pobicia do wygłoszenia bardzo patetycznej mowy, w której podziękowałem wszystkim za przybycie oraz wspomniałem co nieco o naszych planach. Uczestnicy złożyli podpisy na fladze Polski, którą będziemy chcieli przesłać Gorylowi aż do dalekiej Japonii, jak tylko zdecyduje się w końcu skończyć mangę Gintamy. Po wielu ciepłych słowach i blisko setce zdjęć, wybraliśmy się całą grupą złożyć wizytę w ekspozycji Konohy, wioski ninja z Naruto.

image

Na miejscu powitali nas Hokage, ale delikatnie mówiąc nie byli zadowoleni z naszej “małej” wizyty. Jednakże, po krótkiej rozmowie doszliśmy do porozumienia - ustaliliśmy, że tym razem im darujemy i nie zrobimy z tej wioski kraju samurajów. Natrzaskaliśmy mnóstwo pamiątkowych zdjęć i w głowie każdego z nas pojawiła się ta sama myśl - dołożymy wszelkich starań, by za rok w tym miejscu powstała dzielnica Kabuki. Miejsce, w którym każdy fan Gintamy mógłby poczuć się jak u siebie i chociaż na moment przenieść do tego zabawnego, acz skomplikowanego świata.

Spotkanie zakończyliśmy w okolicach pawilonu 15, gdzie spędziliśmy wspólnie chwilę czasu. Udało nam się chwilę podyskutować o Gintamie, wybadać jakie kto ma plany na następne imprezy, natrzaskać mnóstwo zdjęć, pożartować, a nawet odegrać scenkę czy dwie z serii. Do naszego spotkania dołączył również Borys Deadpool ze swoim magicznym mieczem, który jak się okazuje - jest również wielkim fanem Gintamy. Serdecznie pozdrawiamy go z tego miejsca!

Spotkanie było ogromnym sukcesem społeczności Gintamy w Polsce. Pokazaliśmy (głównie sobie :D ), że nie jesteśmy sami w fandomie. Każdy z nas ucieszył się na myśl, że gdzieś tam istnieje dobrze zorganizowana ekipa, która będzie pojawiać się na konwentach i wprowadzać coraz to nowe inicjatywy w życie. Pierwsza okazja już za niedługo - sezon konwentowy trwa przez cały rok i zdaje się, że już mamy plany na kolejną imprezę!

Podsumowanie

Pyrkon był ogromną imprezą, dlatego zasłużył na tak długą i nudną relację. Sporo informacji, które w niej zawarłem, jest skierowanych do ludzi, którzy z pewnych przyczyn nie mogli pojawić się na tym wydarzeniu. W ramach podsumowania postaram się szybko stwierdzić, czy warto jechać na Pyrkon oraz rozważyć argumenty za i przeciw.

Przede wszystkim, Festiwal Fantastyki jest imprezą na bardzo wysokim poziomie organizacyjnym. Jeśli masz doświadczenie z mniejszymi konwentami, będziesz pozytywnie zaskoczony. Naprawdę, wiele rzeczy, które mogły zawieść, o dziwo zagrały i nie stwarzały żadnych problemów. Targi MTP są obiektem doskonale przygotowanym na takie, a nawet większe imprezy.

Na pochwałę zasługują rzeczy drobne, których próżno szukać na innych konwentach. Mam na myśli wygodne identyfikatory na smyczy, które można było w każdej chwili ściągnąć i schować do plecaka - była to cudowna odmiana w stosunku do standardowych klejonych opasek na nadgarstki. Dodatkowo, bilet w identyfikatorze uprawniał do darmowych przejazdów komunikacją miejską, co również było niemałym zaskoczeniem i równie sporym plusem. Podejrzewam, że wiele z tych składowych było kwestią funduszy, dlatego nie może dziwić stosunkowo wysoki koszt biletu na Pyrkon - w przedsprzedaży było to 100 zł za 3 dni, co skutecznie odstraszyło niezdecydowanych. Jeśli mam być szczery - impreza była nieco za droga, a myśl tę postaram się rozwinąć w kolejnym akapicie.

Pyrkon jest ogromnym wydarzeniem, dlatego na atrakcje będzie przychodzić więcej osób niż na mniejszych konwentach. Mało tego - panuje tutaj zjawisko unikatowe, jakim są kolejki na panele i brak miejsc. Jadąc na Pyrkon trzeba mieć wkalkulowane ryzyko nie-dostania się na atrakcje. Dla wielu osób może to być kwestia nie do przeskoczenia, co w połączeniu z dość drogim biletem może dawać poczucie źle wydanych pieniędzy. Jednakże, Pyrkon oferuje wiele możliwości do zapewnienia sobie miejsca na konkretne atrakcje, a cierpliwi uczestnicy mogą zwyczajnie czekać pod salą na zwolnienie się paru miejsc. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że bloki tematyczne były naprawdę wysokiej jakości, a organizator dołożył wszelkich starań by ten stan rzeczy utrzymać (np. na każdej prelekcji obecni byli wolontariusze informujący prowadzącego ile pozostało czasu). Niemniej, panele to nie jedyne atrakcje, dlatego mogę zaryzykować stwierdzenie, że odpowiednie rozplanowanie imprezy może z nawiązką zwrócić nakłady przeznaczone na bilet.

Jako redaktor medium związanego z Gintamą daję Pyrkonowi solidne 9/10. Kilka drobnych kwestii mogłoby być lepiej zorganizowanych i sądzę, że ludzie odpowiedzialni za tą imprezę wyciągną wnioski w kolejnej edycji. Powiem więcej - jestem tego pewien. Taki wynik to moje osobiste maksimum - bez cienia wątpliwości mogę powiedzieć, że na lepiej zorganizowanym konwencie nie byłem. Dodatkowo, fakt że udało nam się zorganizować spotkanie fanów Gintamy skutecznie podnosi wartość sentymentalną. Było bardzo dobrze i wątpię, by jakakolwiek impreza przebiła wynik Festiwalu Fantastyki. Pozdrawiam serdecznie wszystkich fanów Gintamy, wszystkich uczestników Pyrkonu i każdego kto dobrnął do końca tej epopei. Mam szczerą nadzieję, że zobaczymy się za rok!

~rzx

Powrót do relacji